Bratobójczy pojedynek w Pucharze Polski

25 stycznia odbędzie się mecz 1/16 Pucharu Polski pomiędzy Azotami-Puławy a pierwszoligowym KSZO Ostrowiec. Pojedynek z KSZO będzie szczególnym meczem dla jednego z naszych zawodników, Bartosza Kowalczyka, ponieważ po drugiej stronie boiska stanie jego młodszy brat, Paweł.

Bartosz Kowalczyk przygodę z piłką ręczną rozpoczynał w Stoku Białystok, skąd przeszedł do SMS-u Gdańsk, by w końcu trafić do Puław. Młodszy brat Bartka, Paweł Kowalczyk również reprezentował barwy gdańskiego SMS-u, ale następnie obrał inną ścieżkę. Po sezonie w KS Uniwersytet Radom przeszedł do KSZO Ostrowiec. Pod koniec stycznia drogi braci po raz pierwszy w seniorskiej karierze się skrzyżują…

Ile razy w tej „dorosłej” karierze graliście przeciwko sobie?

Bartek: Graliśmy przeciwko sobie tylko sparing w Szkole Mistrzostwa Sportowego, zatem w tej „dorosłej karierze”, odkąd przyszedłem do Puław, nie mieliśmy okazji rywalizować ze sobą na parkiecie.

Paweł: To będzie pierwszy raz, kiedy będziemy mieli okazję zmierzyć się ze sobą na boisku. Bardzo żałuję, ponieważ najprawdopodobniej nie będę mógł wziąć czynnego udziału w tym meczu. Naderwałem więzadło tylne w kolanie i są małe szanse na to, że zdążę wyleczyć kontuzję.

Czy będzie to dla Was szczególny mecz? Jakie emocje towarzyszą Wam przed tym spotkaniem?

Bartek: Fajnie, że będzie okazja spotkać się z młodszym bratem. Na pewno ze względu na to, że gra tam Paweł, będzie to dla mnie miły akcent. Poza tym to mecz z gatunku tych, które musimy wygrać. Razem z drużyną przygotowujemy się do niego tak samo, jak do każdego innego w lidze, czy w Pucharze Polski.

Paweł: Będzie to dla mnie szczególny mecz. Jeszcze nigdy nie miałem okazji zagrać przeciwko bratu, a to jest bardzo ekscytujące i nie mogę doczekać się tego spotkania. Mam nadzieje, że wygramy, choć będzie to wielka niespodzianka.

Graliście kiedyś w jednej drużynie?

Bartek: Nie, nie było nam to dane. Mam nadzieję, że kiedyś będzie taka okazja.

Paweł: Niestety nie graliśmy w jednej drużynie. Kiedy chodziliśmy do szkoły w Dąbrowie Białostockiej i odwiedzałem Bartka na treningach, to byłem „bramkarzem” w jego drużynie. Moim marzeniem jest zagranie w tym samym zespole z moim bratem.

Jak wyglądają relacje między Wami? Często się widujecie, kibicujecie sobie nawzajem?

Bartek: Ze swojej strony mogę powiedzieć, że kibicuję i staram się go wspierać. Jestem prawie pewny, że działa to w obie strony. Widujemy się dosyć rzadko, bo mieszkamy i pracujemy na co dzień w innych miastach, więc brakuje na to czasu. Tak naprawdę jedyną okazją do wspólnych spotkań są święta.

Paweł: Relacje mamy raczej dobre, choć bardzo rzadko się widujemy. Oczywiście kibicuję Bartkowi w każdym meczu.

Podczas rodzinnych uroczystości tematem numer jeden jest piłka ręczna?

Bartek: Siłą rzeczy rozmawiamy o piłce ręcznej. Rodzice się martwią, dopytują jak nam idzie, jak się czujemy. Ja osobiście najchętniej bym nie rozmawiał na ten temat, bo to moja praca. Jak wracam do domu, to chciałbym od tego odpocząć, odciąć się, ale wiadomo – nie da się. Sport jest częstym tematem podczas rodzinnych dyskusji, ale rozmawiamy także na inne tematy.

Jak Wasi rodzice zareagowali na wiadomość, że zagracie mecz przeciwko sobie?

Bartek: Mama powiedziała, że kibicuje Pawłowi, tego dowiedziałem się w święta. Tata nie wypowiedział się na ten temat. Boisko zweryfikuje! Na pewno rodzice chcieliby zobaczyć taki mecz na żywo, ale ciężko jest mi powiedzieć, jak będzie wyglądał ich grafik.

Paweł: Gdy rodzice dowiedzieli się o tym meczu, byli pod wrażeniem że zagramy przeciwko sobie. Bardzo chcieliby przyjechać, ale do Ostrowca mają sporo kilometrów i nie wiadomo, czy im się uda wygospodarować wolny dzień. Wydaje mi się, że będą bezstronni i najważniejsze dla nich będzie to, aby ten mecz zakończył się bez żadnych kontuzji.

 

~ LP ~