Wojciech Gumiński i Dawid Dawydzik o przymusowej przerwie w rozgrywkach

Przymusowa przerwa w rozgrywkach na pewno nie jest tym, co chcieliby aktualnie robić zawodnicy Azotów-Puławy, a głosy o zakończeniu rywalizacji w Superlidze są coraz wyraźniejsze. Po niemal tygodniowej kwarantannie przepytaliśmy Wojciecha Gumińskiego i Dawida Dawydzika, w jaki sposób spędzali czas w swoich domach, jak oceniają decyzję Superligi o zawieszeniu rozgrywek a także co sądzą o wznowieniu lub zakończeniu sezonu.

Codziennie otrzymujecie indywidualne plany treningowe od trenera. Jak je oceniasz? Jest trudniej niż w hali? Jak wyglądają te treningi?

Wojciech Gumiński: Są to treningi głównie biegowe i aerobowe. Z powodu zaistniałej sytuacji jest to jedyna możliwa forma aktywności fizycznej. Chcemy utrzymać dotychczasowa formę sportową, wiec nie ma mowy o odpoczynku. Z racji tego, że nie możemy trenować w hali, powoli zaczyna brakować zajęć z piłkami.

Dawid Dawydzik: Nasze treningi aktualnie polegają głównie na bieganiu, na zmianę tlenowym i interwałowym. Dodatkowo mamy wykonywać ćwiczenia stabilizujące, rozciąganie i rolowanie. Jesteśmy do takich aktywności przyzwyczajeni, bo w trakcie sezonu wykonywaliśmy podobne zadania.

Co oprócz treningów robiłeś w ciągu ostatniego tygodnia w domu?

WG: Głównie zajmowałem się dziećmi i pomagałem w obowiązkach domowych.  Staram się każdą wolną chwilę spędzić razem z rodziną. Tata na pełen etat.

DD: Dużo spaceruję, raz pojechaliśmy z Rafałem Przybylskim na dłuższą wycieczkę rowerową do Kazimierza Dolnego.

Czy widzisz jakieś pozytywne aspekty siedzenia w domu? Jak wygląda Twój plan dnia?

WG: Większość dnia spędzam na zabawach z dziećmi, spacerach i oczywiście treningach. Zdarzy mi się coś ugotować.

DD: Nadrabiam zaległości w serialach, książkach. Mam także więcej czasu dla swojej narzeczonej – wspólnie planujemy nasz ślub.

Jak ocenisz decyzję PGNiG Superligi o zawieszeniu rozgrywek?

WG: Jako zawodnikowi jest mi przykro, że w taki sposób może zakończyć się sezon, ale musimy pamiętać, że zdrowie jest najważniejsze.

DD: W moim odczuciu decyzja Superligi była zrozumiała. W przyszłym tygodniu powinno się wyjaśnić, czy rozgrywki zostaną wznowione. Jeżeli ten wirus ma się rozwijać dalej, to wydaje mi się, że zakończymy sezon już teraz, a miejsca 1-4 będą rozstrzygnięte. W obecnej sytuacji jest to jedyne słuszne rozwiązanie.

Jako jedyny klub rozegraliśmy mecz przy pustych trybunach. Jakie to było uczucie?

WG: Było to niespotykane uczucie. Nigdy wcześniej nie grałem meczu ligowego bez udziału kibiców. Mam nadzieję, że ta sytuacja się już nie powtórzy i nasi wierni fani będą mogli nas dopingować. Ich wsparcie jest dla nas bardzo ważne.

DD: To było dziwne uczucie. Graliśmy z Mistrzem Polski, chcieliśmy bardzo dobrze rozegrać ten mecz, a atmosfera w hali była sparingowa. W naszej drużynie brakowało kilku zawodników. Widzieliśmy jak Kielce są zmotywowane, bo w razie ich potknięcia sprawa medalu mogłaby być różna. Oni też wiedzieli, że rozgrywki mogą zostać zawieszone.

Jak sądzisz, czy możliwe jest dokończenie sezonu? Chciałbyś dalej grać, czy po takiej przerwie bardziej racjonalne byłoby zakończenie rozgrywek?

WG: Każdy z nas chciałby dokończyć sezon i walczyć o medale, ale na ten moment najważniejsze jest to, żeby opanować wirusa i żeby jak najmniej ludzi na tym ucierpiało. Trzymamy mocno kciuki za naszych lekarzy i cały personel medyczny.

DD: Myślę, że dokończenie sezonu jest jak najbardziej możliwe, ale nie wiem kiedy miałoby się odbyć. Każdy trenuje indywidualnie w domu, ale po takiej przerwie, żeby dojść do optymalnej formy i móc walczyć w play-offach o medale, potrzebowalibyśmy czasu. Jeśli nawet wznowiliby ligę, to trzeba byłoby zrobić mini okres przygotowawczy, aby być w pełni formy. Szkoda byłoby zakończyć rozgrywki, bo każdy z nas wie jakie mieliśmy cele. Chcieliśmy zdobyć medal, ale jeżeli zapadnie decyzja o zakończeniu rozgrywek, mamy czwarte miejsce i praktycznie sezon kończymy z niczym.

W przypadku przedwczesnego zakończenia sezonu Azoty-Puławy uplasują się tuż za podium, na czwartym miejscu. Satysfakcjonuje Cię ten wynik?

WG: Czwarte miejsce było dla nas planem minimum, ale wiadomo że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zwłaszcza, że nasza gra w ostatnich miesiącach napawała optymizmem i wskazywała, że będziemy się liczyć w stawce o medale.

DD: Nie jest to satysfakcjonujące. Cały sezon mocno pracowaliśmy, przygotowywaliśmy się także do tych najważniejszych meczów, które miały nadejść, ale niestety, jeśli tak się stanie to zakończymy sezon na czwartym miejscu i będzie nas to bolało. Rozumiemy jednak zaistniałą sytuację, teraz zdrowie nasze i innych zawodników jest najważniejsze. Zakończymy sezon z lekkim niedosytem, ale także ze świadomością, że nic więcej nie mogliśmy już zrobić.

Chciałbyś coś przekazać kibicom?

WG: Chciałem pozdrowić wszystkich kibiców i sympatyków naszego klubu. Dbajcie o siebie i swoich bliskich.

DD: Zgodnie z naszą akcją #zostańwdomu – zostańcie w domach. Wszyscy musimy uzbroić się w cierpliwość i poczekać, aż wrócimy do hali. Póki co zalecam pozostanie w domach i poświęcenie tego czasu rodzinie, a mecze i emocje związane z kibicowaniem niebawem wrócą.