Bachko: Zrobię wszystko, żeby drużyna wygrywała każdy kolejny mecz i odnosiła jak najlepsze wyniki

Aliaksandr Bachko oficjalnie dołączył do Azotów-Puławy na początku stycznia. Trzydziestolatek jest doświadczonym zawodnikiem i może stanowić o sile Superligowej drużyny. Białoruski rozgrywający ostatni sezon spędził w Mieszkowie Brześć. Kiedy na Białorusi zniesiono limit rodzimych zawodników, Bachko musiał znaleźć nowego pracodawcę.

Dlaczego zdecydowałeś się opuścić klub z Brześcia?

Kontrakt z klubem z Brześcia rozwiązaliśmy za porozumieniem stron. To była moja decyzja. W drużynie było czterech zawodników grających na środku rozegrania. Chciałem grać, nie tylko trenować.

Co przed przyjazdem do Polski wiedziałeś o Azotach-Puławy?

Wiedziałem, że Azoty-Puławy to bardzo dobra drużyna, grająca o najwyższe cele. Grali także w pucharze EHF. Wiem też, że jestem pierwszym białoruskim środkowym rozgrywającym w Puławach. Nie grałem z żadnym piłkarzem z obecnego składu, ale znałem już wcześniej Vadima Bogdanova i Valentyna Koshovego. Miałem kiedyś okazję grać przeciwko drużynie z Puław podczas jednego z turniejów w Finlandii. Byłem wtedy zawodnikiem Riihimaeki Cocks.

Dołączyłeś do drużyny w środku sezonu. Jak przyjęli Cię koledzy w klubie?

Komunikujemy się po polsku, rozumiem wszystko w tym języku. Mamy dwójkę obcokrajowców, z którymi mogę rozmawiać w języku obcym. Aklimatyzacja nie była ciężka, bo Polska jest blisko. To nie drugi koniec świata. Każdego roku odwiedzam ten kraj, bo mieszka tu moja rodzina. Jestem także katolikiem. Nie miałem żadnych problemów z przystosowaniem się do drużyny.

Jakie cele stawiasz sobie w nowej drużynie?

Zrobię wszystko, żeby drużyna wygrywała każdy kolejny mecz i odnosiła jak najlepsze wyniki. Chłopaki mają wielkie ambicje, żeby ciężko pracować, dlatego jestem pewny, że rezultaty wkrótce przyjdą. Osobiście chciałbym grać jak najwięcej, żeby pomóc drużynie w osiągnięciu najlepszego możliwego wyniku na koniec sezonu.

Dlaczego koledzy nazywają Cię Sasza?

Na Białorusi Aliaksandr to wersja oficjalna, a zdrobnienie tego imienia to Sasza. W poprzedniej drużynie, w której grali Niemcy, Hiszpanie, Francuzi, koledzy mówili na mnie Aleks, bo tak było im łatwiej.

Jak podobają Ci się Puławy? Zdążyłeś już zwiedzić miasto?

Nie mamy zbyt wiele wolnego czasu na zwiedzanie. Dostaliśmy jeden dzień wolnego i poszedłem do parku, który jest bardzo piękny. Nie było jeszcze tak bardzo zimno, więc mogłem pospacerować. Mam już trzydzieści lat, więc nie potrzebuję dodatkowych rozrywek. Takie spokojne, małe miasto mi odpowiada.

Do Polski przyjechałeś sam, czy z rodziną?

Na razie przyjechałem sam, ale już na początku lutego przyjeżdża moja rodzina i będziemy mieszkać w Puławach razem.

(LP)