Emocje, ale…

Pod względem emocji spotkanie Azotów-Puławy z Górnikiem Zabrze na pewno mogło się podobać. Obydwa zespoły zaprezentowały się lepiej w jednej z połów – pierwsza przebiegała pod dyktando gości, druga – puławian. Ostatecznie mecz po 60 minutach był nierozstrzygnięty. W karnych lepsi okazali się zabrzanie, którzy wywożą z Puław dwa punkty.

Mecz rozpoczął się lepiej dla gości z Górnego Śląska. Trener Rastislav Trtik postawił na wysoką obronę “każdy swego” co przynosiło bardzo dobre efekty. Co prawda przez pierwsze dziesięć minut trwała wymiana bramka za bramkę, ale po tym okresie trzy kolejne gole zdobyte zabrzan (dwa trafienia Jana Czuwary) wysforowały trzeci w tabeli zespół na prowadzenie.  Puławianie mieli w tym okresie duże problemy w ataku, a kiedy już dochodzili do sytuacji rzutowych brakowało skuteczności. W 21 minucie zanotowaliśmy najwyższe w tej odsłonie prowadzenie gości 15:10. Ciężar zdobywania goli w szeregach Górnika wzięli na siebie wspomniany Czurawa i Iso Sluijters. Do końca pierwszej połowy gościom nie udało się bardziej odskoczyć, w dużej mierze dzięki skuteczności Krzysztofa Łyżwy, który pojawił się na środku rozegrania puławskiego zespołu.

Uzyskana w pierwszej połowie czterobramkowa przewaga utrzymywała się do 38 minuty. Puławianie zaczęli jednak grać twardziej w obronie i coraz trudniej grającym nawet w siedmiu zawodników w polu zabrzanom wychodziło zdobywanie goli. Między 38 a 44 minutą przy ogłuszającym dopingu kibiców Azotowcy odrobili straty. Gol Marko Panica, dwa trafienia Mateusza Seroki i skuteczny karny Wojciecha Gumieńskiego sprawiły, że na kwadrans przed końcem na tablicy wyników widniał remis po 24.  Od tego momentu trwała bardzo twarda wyrównana walka. W 47 minucie po golu Adama Skrabanii na minimalnym prowadzeniu byli puławianie, ale pięć minut później trafienie Marka Daćko dał minimalną przewagę Górnikowi. Ostatnie trafienie w meczu zanotował najskuteczniejszy w Puławach Panić i mecz po 60 minutach zakończył się remisem.

Rzuty karne to przede wszystkim popis bramkarzy. Dwa razy skutecznie interweniował Vadim Bogdanov, ale jego vis-a-vis z Zabrza – Mateusz Kornecki Martin Galia byli o dwa razy skuteczniejsi i ostatecznie to goście mogli cieszyć się z wygranej.

Azoty-Puławy – NMC Górnik Zabrze 29:29 (11:15)
Azoty-Puławy: Bogdanov, Koshovy – Panic 7, Łyżwa 4, Gumiński 4, Kaleb 3, Rogulski 3, Seroka 3, Matulic 2, Skrabania 1, Titow 1, Jarosiewicz 1, Podsiadło, Grzelak, Masłowski.
NMC Górnik: Galia, Kornecki – Czuwara 6, Sluijters 6, Daćko 5, Sićko 4, Adamuszek 3, Bushkou 2, Tomczak 2, Gliński 1, Gromyko, Pawelec, Kubała.