Emocje, bez happy endu

Dużo walki, zaciętości i emocji – to wszystko na pewno było w dzisiejszym meczu. Zabrakło tylko szczęśliwego zakończenia. Po remisie w regulaminowym czasie z Gwardią Opole, przegrywamy z brązowym medalistą ostatniego sezonu w rzutach karnych.

Całe spotkanie było niezwykle zacięte. Zaczęło się od dwóch udanych interwencji bramkarzy, a później rozpoczął się festiwal strzelecki. Pierwsi gola zdobyli goście, a konkretnie Szymon Działakiewicz w 2 minucie.  Ten sam zawodnik zdobył również drugiego gola dla gości, na którego skutecznymi rzutami odpowiedział Michał Szyba. Od stanu 2:2 lekką przewagę uzyskali zawodnicy z Opola. Po trafieniu Patryka Maurea prowadzili w piątej minucie 4:2, a dwie minuty później po golu Macieja Zarzyckiego było już 3:6. Trzybramkowa przewaga utrzymała się do 15 minuty i stanu 8:11. W tym momencie goście zostali zmuszeni do grania w podwójnym osłabieniu co skrzętnie wykorzystali gospodarze. Najpierw gol Mateusza Seroka dał kontakt z rywalem, a w 19 minucie ten sam zawodnik doprowadził do remisu po 11. Wymiana ciosów gol za gol trwała do 22 minuty, kiedy wynik na swoją stronę przechylili miejscowi – gol Łukasza Rogulskiego dał prowadzenie 15:14. Gospodarze osiągnęli nawet dwubramkową przewagę – w 27 minucie Rafał Przybylski wyprowadził Azoty-Puławy na prowadzenie 18:16. W ostatnich sekundach pierwszej odsłony kontaktowe trafienie dla gości zdobył Mateusz Jankowski i minimalne prowadzenie gospodarzy zapowiadało emocje w drugiej połowie.

I tak rzeczywiście było. Ku uciesze miejscowych kibiców w drugą połowę lepiej weszli puławianie. W 34 minucie po golu Seroki miejscowi odzyskali dwubramkowe prowadzenie, a w 41 po trafieniu Dawida Dawydzika było jeszcze lepiej – 25:22. Trzybramkowa przewaga puławian stopniała bardzo szybko. Trzy gole z rzędu gości przywróciły na tablicy wyników remis (45 minuta – 26:26). ostatni kwadrans to prawdziwy huśtawka nastrojów. W 49 minucie dwie bramki z przodu byli miejscowi – 29:27, z kolei w 56 po czterech trafieniach z rzędu dwubramkowe prowadzenie uzyskali goście – 32:34. W ostatnich minutach puławianie doprowadzili do remisu i mieli nawet piłkę meczową. Na 3 sekundy przed końcem gry za faul na Pawle Podsiadło sędziowie przyznali miejscowym rzut karny. Piotr Jarosiewicz został jednak powstrzymany przez Mateusza Zembrzyckiego i o podziale punktów miały zadecydować rzuty karne.

W serii rzutów karnych lepsi okazali się goście, którzy po pasjonującym meczu zainkasowali dwa punkty.

Azoty-Puławy – Gwardia Opole 34:34 (19:18) k. 2:4
Azoty-Puławy: Koshovy, Bogdanov – Seroka 8, Łangowski 7, Przybylski 6, Jarosiewicz 4, Dawydzik 3, Szyba 2, Podsiadło 2, Rogulski 1, Kowalczyk 1, Skwierawski.
Gwardia: Malcher, Zembrzycki 1 – Zarzycki 8, Działakiewicz 6, Jankowski 6, Mauer 4, Milewski 4, Morawski 2, Mokrzki 2, Zieniewicz 1, Małecki, Skraburski.