Vive pokazało nam swą siłę

To był mecz, o którym Azoty-Puławy chciałyby jak najszybciej zapomnieć. W ciekawie zapowiadającym się półfinale z PGE Vive Kielce puławianie przegrali wyraźnie – 27:37, nie nawiązując tak wyrównanej walki jak trzy dni wcześniej w finale Pucharu Polski.

Po niedzielnym meczu w Kaliszu, w którym Azotowcy długo nawiązywali równą walkę z utytułowanym rywalem wszyscy ostrzyli sobie zęby na pierwsze starcie między tymi zespołami w Puławach. Niestety już pierwsze minuty sprowadziły na ziemię największych optymistów. Twarda gra kielczan w obronie i zbyt szybko kończone akcje puławian sprawiły, że PGE Vive raz za razem wyprowadzało zabójcze kontrataki. Już po 15 minutach goście wygrywali 11:2 i właściwie w tym momencie było po emocjach. Kolejne minuty potwierdzały tylko dominację Mistrzów Polski, którzy grali bardzo pewnie w ataku i skutecznie w obronie. Goście utrzymywali wysokie prowadzenie, które w najlepszym dla nich momencie sięgało 11 trafień (23 min. – 5:16, 25 min. – 6:17). Ostatecznie do przerwy różnica wynosiła dziesięć goli.

Pewną nadzieję w serca kibiców wlali puławianie zaraz po zmianie stron. Pierwsze trzy skuteczne rzuty z rzędu oddali właśnie gospodarze i zrobiło się 13:20. Goście szybko opanowali sytuację i już w 37 minucie powrócili na 10-bramkowe prowadzenie, a  10 minut później przewaga sięgnęła 13 trafień (15:28). Do końca meczu PGE Vive kontrolowało wydarzenia na parkiecie i zasłużenie wygrało w Puławach 37:27.

Azoty-Puławy – PGE Vive Kielce 27:37 (10:20)
Azoty-Puławy: Bogdanov, Koshovy – Kuchczyński 7, Panic 5, Ostroushko 3, Grzelak 3, Titow 3, B. Jurecki 2, Podsiadło 1, Łyżwa 1, Skrabania 1, Masłowski 1, Kowalczyk, Prce, Gumiński, Seroka.
PGE Vive: Szmal, Wałach – Djukic 8, Dujshebaev 6, Bielecki 4, Jachlewski 4, Strlek 3, Jurkiewicz 3, M. Jurecki 2, Aguinagalde 2, Janc 2, Mamic 2, Kus 1, Zorman, Bombac.