Kolarski finisz Azotów-Puławy

Niczym w wyścigu kolarskim do pewnej wygranej Azoty-Puławy wykorzystały ostatnią prostą, zmieniając przełożenie i odjeżdżając rywalom. Osiem ostatnich minut zadecydowało, że kolejny mecz puławianie wygrali okazale i zameldowali się kosztem Energii MKS Kalisz w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Ponad 50 minut środowego meczu było w miarę wyrównane. Początek zawodów należał nawet do zespołu z Kalisza. Goście wykorzystywali niepewną grę miejscowych w ataku i przez pierwszy kwadrans to oni częściej byli na prowadzeniu – ostatni raz w 13 minucie 4:5, a pierwsze skrzypce w ekipie gości grał Maciej Pilitowski. W kolejnych trzech minutach dwa trafienia Bartosza Kowalczyka i jedno jubilata Rafała Przybylskiego wysforowały miejscowych na prowadzenie 7:5. Od tego momentu puławianie byli o włos przed rywalami, ale długo nie potrafili przewagi powiększyć.

Kiedy jednak w 38 minucie po dwóch z rzędu golach Wojciecha Gumińskiego Azotowcy wygrywali już 20 do 14 wydawało się, że jest po meczu. Nic z tych rzeczy, bowiem w kolejnych 12 minutach goście skutecznie gonili puławian. W ataku kaliszan raz po raz na listę strzelców wpisywał się Konrad Pilitowski. To po jego trafieniu jeszcze w 53 minucie goście mogli liczyć na korzystny wynik – przegrywali wówczas tylko 21:23. W tym momencie puławianie jak wytrawny kolarz na ostatniej prostej zmienili przełożenie i zaczęli odjeżdżać rywalom. Udane interwencje Vadima Bogdanova, przechwycone w obronie piłki i skuteczne akcje w ataku spowodowały, że w 58 minucie było 29:22. Jeszcze w ostatnich 120 sekundach gospodarze “dobili” rywali i wygrali bardzo pewnie.

Azoty-Puławy – Energa MKS Kalisz 32:23 (14:12)
Azoty-Puławy: Bogdanov, Borucki – Przybylski 8, Akimenko 6, Gumiński 4, Łangowski 3, Podsiadło 3, Dawydzik 3, Kowalczyk 2, Jarosiewicz 2, Rogulski 1, Bachko.
Energa MKS: Krekora, Zakreta, Liljestrand – K. Pilitowski 9, M. Pilitowski 5, Krytski 3, Adamski 3, Szpera 2, Misiejuk 1, Galewski, Bożek, Drej, Klopsteg, Maliarevych.