Podsumowanie obozu przygotowawczego w Ostrowcu Świętokrzyskim

Zawodnicy Azotów-Puławy pod wodzą nowego szkoleniowca Larsa Walthera rozpoczęli okres przygotowawczy do nowego sezonu PGNiG Superligi. W dniach 15-19 lipca przebywali w Ostrowcu Świętokrzyskim na krótkim zgrupowaniu. Oprócz wspólnych treningów drużyna mogła spędzić ze sobą czas, zintegrować się, poznać lepiej nowych zawodników oraz trenera.

Aklimatyzacja w drużynie i sztabie szkoleniowym przebiegła bardzo łatwo. Od pierwszego dnia czułem się swobodnie i rozmawiałem z każdym. Mam wokół siebie bardzo dobrych ludzi, więc będzie nam się dobrze pracowało. Od razu powiedziałem zawodnikom, że muszą ciężko pracować i nie liczą się dla mnie ich nazwiska. Jeśli nie będą pracować, nie będą też grać. Żeby grać, muszą na to zasłużyć. Trzeba zapracować na swoje miejsce w tej drużynie – podkreślił szkoleniowiec, Lars Walther.

Szczypiorniści trenowali trzy razy dziennie – rano, jeszcze przed śniadaniem biegali na stadionie, następnie czekała ich siłownia, a późnym popołudniem szlifowali swoje umiejętności w hali sportowej.

Jest ciężko, ale tak musi być. To będzie nasza „baza”, którą teraz musimy wyrobić, a później będziemy ją tylko podtrzymywać. Z Larsem współpracuje się dobrze, nie mamy żadnych zastrzeżeń co do trenera i myślę, że on również nie może mieć zastrzeżeń do naszej pracy – ocenił Rafał Przybylski.

 W Ostrowcu pracowaliśmy nad przygotowaniem kondycyjnym i siłowym. Nie wiem, czy jest na świecie taki zawodnik, który lubi ten okres, ale jesteśmy świadomi tego, że zaprocentuje to w przyszłości. Mieliśmy już także treningi taktyczne, bo Lars jak najszybciej chce wdrożyć swój styl gry do zespołu. Oswajamy się z nim z każdym kolejnym treningiem. Dla mnie nowym elementem, który zaproponował trener było bieganie o 7 rano, jeszcze przed śniadaniem. Wstajemy, ubieramy się i można powiedzieć tak na „pół śpiocha” idziemy na stadion, a tam po rozgrzewce już każdy jest dostatecznie obudzony i gotowy do biegania. Nie powiem, że każdy z nas chodzi uśmiechnięty, bo czujemy już w nogach treningi, bolą nas mięśnie, mamy spięte plecy, ale to normalne. Na szczęście mamy fizjoterapeutów, którzy bardzo dobrze o nas dbają i są praktycznie na każde nasze zawołanie – dodał Michał Jurecki.

Oprócz typowych jednostek treningowych, sztab szkoleniowy zaproponował także wewnętrzny sparing między zawodnikami, do którego rozstrzygnięcia potrzebne były rzuty karne. W niedzielę natomiast, w ramach ostatniego treningu odbył się turniej w siatkonogę, w którym zwyciężyli Łukasz Rogulski, Vadim Bogdanov, Paweł Podsiadło i Aliaksandr Bachko.

Po ponad trzymiesięcznej przerwie od normalnych treningów w hali sportowej, spowodowanej pandemią koronawirusa, zawodnicy wrócili do pełnej aktywności. Trener podkreśla jednak, że szczypiorniści są w dobrej dyspozycji.

Właściwie forma sportowa zawodników nawet po tak długiej przerwie nie wygląda źle. Oczywiście w piłce ręcznej stracili rytm gry, ale szybko go odzyskają. Myślę, że potrwa to kilka tygodni. Już teraz widzimy, że z dnia na dzień są coraz lepsi i lepiej się ruszają. Najważniejsze jest to, że dobrze się rozumieją. Dużo rozmawiają o tym, co mogą dla siebie nawzajem zrobić. To bardzo dobry znak – szybko zrozumieją styl gry. Dla mnie jako trenera to bardzo ważne – zakończył Lars Walther.