Porażka w ciszy

Niestety w cieniu szalejącego koronawirusa odbył się bez udziału publiczności mecz Azotów-Puławy z PGE Vive Kielce. W niespotykanej w puławskiej hali ciszy z trybun Mistrz Polski pokonał Puławian 39:32, prowadząc niemal przez cały mecz.

Tyko przez kilka minut miejscowi dotrzymywali kroku rywalom, jeśli chodzi o wynik. W ataku puławian skutecznością popisywał się Paweł Podsiadło, dzięki któremu Azotowcy przegrywali w 7 minucie tylko 3:4. Kolejne pięć minut rozwiało wszelkie wątpliwości. Szybko i zdecydowanie w ataku grający goście zbudowali sobie pięciobramkową przewagę. W 13 minucie po trafieniu Uladzislaua Kulesha goście wygrywali 10:5. Krótkie rozluźnienie w szeregach kielczan starali się wykorzystać miejscowi w kolejnych minutach. Trzy trafienia z rzędu Adriia Akimenko zbliżyły puławian do rywala na trzy trafienia. Drugi kwadrans to jednak znów większa koncentracja gości, którzy do przerwy wypracowali sobie siedmiobramkową przewagę. Stało się tak dzięki dobrej grze w bramce Andreasa Wolffa i skuteczności jego kolegów w ataku.

Druga odsłona przebiegała właściwie bez historii. Kielczanie kontrolowali wydarzenia na parkiecie i utrzymywali wysokie prowadzenie. Dwukrotnie PGE Vive Kielce osiągało dziewięć goli przewagi. W końcówce na parkiecie  pojawili się młodzi gracze z Puław – Wojciech Borucki i Kacper Adamczuk. Obaj pokazali, że już w niedalekiej przyszłości mogą być ważnymi elementami puławskiej drużyny.

Po meczu wszyscy zastanawiali się czy epidemia koronawirusa nie sprawi, że spotkanie z PGE Vive Kielce będzie ostatnim meczem Azotów-Puławy w tym sezonie we własnej hali.

Azoty-Puławy – PGE Vive Kielce 32:39 (13:20)
Azoty-Puławy: Koshovy, Borucki – Akimenko 6, Dawydzik 6, Podsiadło 5, Szyba 4, Gumiński 3, Bachko 2, Adamczuk 2, Rogulski 2, Kowalczyk 2, Grzelak, Seroka, Jarosiewicz.
PGE Vive: Wolff, Kornecki – Kulesh 8, Karalek 6, Moryto 5, Janc 4, A. Dujshebaev 3, Jachlewski 3, Lijewski 3, Karacic 2, Fernandez 2, D. Dujshebaev 2, Pehlivan 1, Guillo.