Ależ widowisko!!!

To była doskonała reklama piłki ręcznej. W starciu srebrnego i brązowego medalisty ubiegłego sezonu było wszystko to co powinno cechować świetne widowisko sportowe – piękne bramki, doskonałe interwencje, walka i olbrzymie emocje. Po remisie w regulaminowym czasie po 24 Orlen Wisła Płock pokonała Azoty-Puławy w rzutach karnych.

Pierwszy kwadrans to przede wszystkim doskonała gra bramkarzy – Marcina Wicharego i Vadima Bogdanova. Co prawda pierwsi gola zdobyli miejscowi, ale potem trzy razy z rzędu trafiali goście i to Orlen Wisła Płock uzyskała w szóstej minucie dwubramkowe prowadzenie. Kolejne fragmenty gry to dużo nieskuteczności z obu stron i wspomnianej dobrej postawy bramkarzy. Puławianie korzystając z udanych interwencji Bogdanova zaczęli odrabiać straty. W 15 minucie po dwóch z rzędu trafieniach Marko Panica (łącznie sześć trafień w pierwszej połowie) Azoty-Puławy wyszły na prowadzenie 5:4. Gospodarze utrzymywali minimalne prowadzenie przez kolejnych pięć minut, nie wykorzystując szansy na wyższe prowadzenie. To zemściło się w końcówce pierwszej odsłony. Ostatnie 10 minut należało do nafciarzy, którzy odzyskali prowadzenie, a dzięki pewnej, skutecznej grze w ataku wyszli na dwubramkowe prowadzenie 12:10.

Druga połowa przysporzyła olbrzymich emocji. Na początku tej odsłony trwała wymiana ciosów między Sime Ivicem a Marko Panicem. Obaj zdobyli po dwa gole i w 34 minucie nadal dwiema bramkami prowadzili goście. Chwilę później nafciarze wygrywali już 15:12 i od tego momentu zaczęła się fenomenalna gra Bogdanova, który bronił w niemożliwych wręcz sytuacjach. Jego koledzy w ataku jednak mozolnie odrabiali straty. Wreszcie w 46 minucie po kontrze skończonej przez Adama Skrabanię na tablicy wyników widniał remis po 20. Trzy minuty później Panić zdobył 21 gola i Azoty-Puławy odzyskały prowadzenie. Ale Orlen miał też w swoich szeregach wyjątkowego snajpera i chwilę później Ivić doprowadził do remisu.

W ostatnich 10 minutach trwał horror niczym z najlepszych dzieł Hitchcocka. Było wszystko – udane interwencje bramkarzy, niewykorzystane karne, wykluczenia i niewykorzystane szanse. W 59 minucie przy stanie po 24 Morawski obronił rzut karny Panica, a na 9 sekund przed końcem Bogdanov wyłapał rzut Duarte. Bramkarz puławian poślizgnął się niefortunnie przy tej interwencji i musiał opuścić boisko. W ostatnim rzucie Prce trafił w poprzeczkę i mieliśmy… rzuty karne.

W rzutach karnych płocczanie wykazali więcej skuteczności. CO prawda zaczęło się o udanej interwencji Daniela Dupjachanca przy rzucie Daszka, ale później w roli głównej wystąpił Adam Morawski, który zatrzymał rzuty Witalija Titowa i Marko Panica.

Azoty-Puławy – Wisła Orlen Płock 24:24 (10:12) karne 2:4
Azoty-Puławy: Bogdanov 1, Dupjachanec – Panić 11, Prce 3, Gumiński 2, Jurecki 2, Kowalczyk 2, Kuchczyński 1, Podsiadło 1, Skrabania 1, Łyżwa, Kasprzak, Titow, Grzelak, Orzechowski.
Orlen Wisła Płock: Wichary, Morawski – Ivić 9, Mihić 4, Daszek 4, M. Gębala 2, T. Gębala 2, Duarte 1, Obradović 1, Żabić 1, De Toledo, Krajewski.