„Azotowe derby” ponownie dla puławian

Dla obu drużyn mecz ten miał szczególne znaczenie – spotkanie miało pokazać, jaką formę po kilkutygodniowej przerwie od gry prezentują zespoły, a presję wywoływał także fakt, że starcie tych ekip określane jest mianem „sponsorskich derbów”.

Tarnowianie rozpoczęli od silnej obrony, która skutecznie uniemożliwiła zawodnikom Azotów Puławy oddanie celnego rzutu na bramkę. Pierwszy celny strzał na bramkę Caspra Lilejstranda autorstwa Piotra Jarosiewicza padł dopiero na początku 3. minuty, za to bardzo szybko odpowiedział Keisuke Matsuura. Od tego momentu gra była bardzo dynamiczna, co skutkowało wynikiem 3:3 już w 5. minucie spotkania!

Przez kolejne 5 minut sytuacja na parkiecie nie ulegała zmianie – wynik nadal oscylował wokół remisu. Dopiero w 11. minucie puławianom udało się wyjść na dwubramkowe prowadzenie [5:7] po rzucie karnym Łukasza Rogulskiego. Dwuminutowe wykluczenie otrzymał natomiast Albert Sanek. Tarnowianie nie dawali za wygraną i szybko ponownie doprowadzili do remisu [7:7], a na ławkę kar tym razem odesłany został zawodnik drużyny gości, Rafał Przybylski.

Po upływie kwadransa podopieczni Roberta Lisa ponownie prowadzili różnicą 2 trafień [8:10], a o czas po raz pierwszy w tym spotkaniu poprosił trener Liljestrand. Mimo usilnych starań tarnowianie nie byli w stanie ponownie zmniejszyć dystansu do rywala, a w 21. minucie puławianie prowadzili już 9:13.

Szansa na odrobienie strat pojawiła się na 4 minuty przed końcem pierwszej połowy, kiedy dwuminutowe wykluczenie otrzymali najpierw Dawid Dawydzik, a kilkanaście sekund później Łukasz Rogulski, jednak gospodarze nie potrafili jej wykorzystać. Pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 15:19.

Pierwsze minuty po zmianie stron lepsi byli gospodarze, którzy 2 po trafieniach Tarasa Minotskiego odrobili część strat [17:19 w 34. minucie]. Puławianie nie pozwolili jednak na przejęcie inicjatywy przez rywali i różnica bramek szybko wróciła do stanu z końcówki pierwszej połowy [17:21], a chwilę później zamieniła się w sześciobramkowe prowadzenie [18:24].

Tarnowianie mieli spore kłopoty, tym bardziej, że karę 2 minut wykluczenia otrzymał Mateusz Kaźmierczak. Trener gospodarzy w tym momencie postanowił poprosić o czas dla swojej drużyny, aby ustalić strategię na kolejne minuty gry i ratować wynik, póki było to jeszcze możliwe.

Na 20 minut przed końcem spotkania zawodnicy Azotów Puławy prowadzili już jednak 18:25 i sytuacja gospodarzy stawała się nie do pozazdroszczenia. W 46. Minucie przewaga puławian stopniała jednak do 4 bramek różnicy, a zawodnicy tarnowskiej Unii robili wszystko, aby jeszcze bardziej zmniejszyć dystans do rywala. Szło im całkiem nieźle – po trafieniu Łukasza Kużdeby w 48. minucie wynik wynosił 23:26.

Przerwać dobrą passę tarnowian postanowił trener Azotów Puławy, prosząc o czas dla swojej drużyny. Rozmowa z zawodnikami niewiele zmieniła, a drużyny przez kolejne minuty tylko wymieniały się ciosami. Na 3 i pół minut przed końcem spotkania o chwilę rozmowy z zawodnikami przy wyniku 26:30 poprosił tym razem trener gospodarzy.

Na tym etapie gry oba zespoły walczyły zacięcie o każdą piłkę, jednak ciążąca presja sprawiała, że popełniali sporo błędów, a piłka nie mogła znaleźć drogi do siatki. Mogliśmy za to oglądać sporo efektownych interwencji bramkarzy. Wynik nie zmienił się już do samego końca, i  to puławianie mogli cieszyć się czterobramkowym zwycięstwem.

Grupa Azoty Unia Tarnów – Azoty Puławy 26:30 [15:19]

Unia: Małecki, Liljestrand, Hołda – Wojdan 2, Sanek, Yoshida 3, Matsuura 3, Bushkou, Dadej 5, Kużdeba 2, Pinda, Mróz 1, Kaźmierczak, Minotskyi 8, Mrozowicz 2

Azoty: Zembrzycki 1, Borucki – Akimenko 3, Zivkovic, Łangowski, Podsiadło, Bachko, Przybylski 3, Jurecki 3, Borucki, Rogulski 2, Dawydzik 4, Kowalczyk 1, Fedeńczak 6, Jarosiewicz 7, Konieczny.