Azoty znów zwycięskie

Miało być ciekawie i rzeczywiście było. Azoty pokonały zgodnie z oczekiwaniami Gwardię Opole, ale nie był to dla brązowych medalistów spacerek.

Do przerwy w większej części mecz przebiegał pod dyktando gospodarzy. Po pierwszych 10 wyrównanych minutach puławianie korzystając z bardzo dobrej postawy w bramce Valentyna Koshovego zaczęli budować przewagę, która w pewnym momencie osiągnęła pięć goli (8:3). Później jednak goście odrobili lwią część strat. Stało się tak dzięki udanym interwencjom Adama Malechra i skutecznym rzutom jego kolegów głównie Kamila Mokrzkiego i Michała Lemaniaka. W 18 minucie Azoty wygrywały tylko 9:8. Ostatnie 10 minut pierwszej połowy to jednak znów popis miejscowych. Kolejne gole Przemysława Krajewskiego oraz Krzysztofa Łyżwy i Nikoli Prce pozwoliły znów odskoczyć rywalom i zakończyć pierwszą część gry z pięciobramkowym prowadzeniem.

Początek drugiej połowy był obiecujący dla rywali. Trafienia Przemysława Zadury, Mokrzkiego i Mateusza Morawskiego pozwoliły gościom zmniejszyć starty do dwóch goli. Na więcej niż dwa gole puławianie nie pozwolili się zbliżyć, ale gra niemal do końca była nerwowa. Gwardia starała się odrobić straty, a puławianie za wszelką cenę starali się utrzymać bezpieczną przewagę. W 51 minucie po dwóch kolejnych trafienia Patryka Kuchczyńskiego przewaga znów wzrosła do 5 trafień. Wydawało się, że to gwarantuje spokojną końcówkę. Jednak podwójne wykluczenie Rafała Przybylskiego dało gościom nadzieję. W 56 minucie przegrywali oni tylko 23:26. Mimo dogodnych okazji do zmniejszenia strat nie potrafili tego dokonać, bowiem na drodze stawał Vadim Bogdanov, który zastąpił w bramce Azotów Koshovego Ostatecznie podrażniony Przybylski po powrocie na parkiet ustalił wynik tego meczu na 27:23.

Na pewno możemy być zadowoleni, że podjęliśmy walkę. Przespaliśmy pierwszą połowie, ale druga była w naszym wykonaniu dobra. Myślę, że w jaskini lwa, bo tak trzeba określić boisko Azotów-Puławy, zostawiliśmy po sobie dobre wrażenie. Jesteśmy w miarę młodym zespołem, który podczas takich gier zbiera bezcenne doświadczenie – skomentował występ Gwardii Adam Malcher.

Cieszę się, że powoli wracam do formy strzeleckiej z ubiegłego sezonu i mogłem dziś zapisać na swym koncie siedem goli. Jednak najważniejsza dla nas jest wygrana zespołu. Dopisujemy kolejne punkty i to na pewno cieszy – powiedział najskuteczniejszy w zespole Azotów Przemysław Krajewski.

Azoty-Puławy – Gwardia Opole 27:23 (17:12)
Azoty: Koshovy, Bogdanov – Krajewski 7, Prce 6, Łyżwa 4, Skrabania 3, Przybylski 2, Jurecki 2, Kuchczyński 2, Sobol 1, Kubisztal, Grzelak.
Gwardia: Malcher – Mokrzki 5, Zadura 4, Siwak 4, Lemaniak 2, Bąk 2, Tarcijonas 2, Łangowski 1, Adamski 1, Jankowski 1, Morawski 1.