Bez obrony nie da się wygrać

Zawiedli się ci, którzy ostrzyli sobie zęby na pojedynek otwierający 25. Serię spotkań PGNiG Superligi pomiędzy „Azotami-Puławy” a Vive Tauronem Kielce. Po remisie w pierwszej rundzie i wygranej kielczan w dogrywce dziś Mistrzowie Polski zdominowali całkowicie puławian.

Azotowcy dotrzymywali kroku faworyzowanym gościom tylko przez kilkanaście minut. Od stanu 6:6 w 11 minucie Vive zaczęło budować przewagę i po dziewięciu kolejnych minutach prowadziło już 14:7. W tym okresie puławianie byli przede wszystkim nieskuteczni obijając bezlitośnie słupki i poprzeczkę bramki zespołu z Kielc. Doświadczeni goście takich prezentów nie zwykli nie przyjmować. Pewne rzuty Karola Bieleckiego, Michała Jureckiego  i Deana Bombaca znajdowały drogę do bramki, wpadając obok bezradnych bramkarzy Azotów. Do końca pierwszej odsłony przewaga zespołu z Kielc nie zmalała.

Druga połowa to przede wszystkim kontrolowanie wyniku przez żółto-niebieskich, którzy nie tylko utrzymywali przewagę, ale potrafili ją powiększać. Sebastiana Zaporę i Valentyna Koshovego pokonywali niemal wszyscy zawodnicy z Kielc, choć najczęściej czynił to Karol Bielecki, który był najskuteczniejszym zawodnikiem gości. W zespole z Puław wynik starali się trzymać Nikola Prce, Rafał Przybylski i wykonujący niesamowitą pracę na kole Bartosz Jurecki. To wszystko było jednak za mało na ograny w Lidze Mistrzów zespół z Kielc, który odniósł w Puławach bardzo przekonujące zwycięstwo.

– Na pewno możemy być bardzo zadowoleni z naszej gry w pierwszej połowie. W drugiej nie było już tak dobrze w obronie, bo straciliśmy zbyt dużo bramek. Niemniej cieszymy się z wygranej i spokojnie od jutra możemy rozpocząć misję „Montpellier” – skomentował krótko Mateusz Kus, obrotowy Vive.

Niestety nie przeciwstawiliśmy się dziś zespołowi Vive grą w obronie, bo strata czterdziestu bramek może świadczyć, że kielczanie byli niemal bezbłędni w ataku. Wiadomo, że jak nie funkcjonuje obrona to również bramkarze nie są w stanie dobrze bronić. Myślę, że pierwsza połowa ustawiła cały mecz, bo w drugiej goście starali się jak najmniejszym nakładem sił utrzymać przewagę i im się to udało. Raz jeszcze podkreślę, że jestem rozczarowany naszą postawą w defensywie, bo to właśnie ten element był kluczem do wygranej Mistrzów Polski – podsumował zawody Marcin Kurowski, trener „Azotów-Puławy”.

„Azoty-Puławy” – Vive Tauron Kielce 32:40 (11:18)
„Azoty-Puławy”: Bogdanov, Koshovy, Zapora – Prce 10, B. Jurecki 7, Przybylski 6, Krajewski 4, Kuchczyński 2, Masłowski 2, Kubisztal 1, Łyżwa, Sobol, Skrabania, Grzelak, Orzechowski.
Vive Tauron: Szmal, Ivic – Bielecki 8, M. Jurecki 6, Walczak 4, Reichmann 4, Lijewski 3, Djukic 3, Kus 2, Aguinagalde 2, Paczkowski 2, Bombac 2, Chrapkowski 1, Jachlewski 1, Strlek 1, Zorman 1.