Boris Živković: W ofensywie postrzegam siebie jako wszechstronnego gracza. [wywiad]

Boris Živković to nowy rozgrywający Azotów-Puławy.  Boris już od początku dał się poznać jako sympatyczny i otwarty  człowiek. Posługuje się językiem angielskim, ale zna także niemiecki, serbski, czy chorwacki. Pomimo tego, że Azoty-Puławy to jego pierwszy zagraniczny klub, nie boi się nowych wyzwań, jakie czekają na niego w Puławach.   „Postrzegam siebie jako wszechstronnego gracza” – mówi nam 29-letni zawodnik.

Azoty-Puławy: Witamy w Puławach! Przyjechałeś do nas we wtorek, minęło już kilka dni. Jakie jest Twoje pierwsze wrażenie z miasta, hali sportowej, siłowni?

Boris Živković: Pierwsze wrażenie było naprawdę dobre. Spotkałem już kolegów z drużyny i wszyscy byli dla mnie mili. Każdy z klubu też był dla mnie życzliwy i pomocny. Widziałem kilka miejsc w mieście, byłem też w Lublinie. Trochę przypomina mi moje rodzinne miasto w Bośni. Widziałem nową halę sportową z zewnątrz. Nie miałem jeszcze okazji wejść do środka, ale mam nadzieję, że pojedziemy tam w najbliższych dniach.

Opowiesz nam o kulisach swojego transferu? Kto pierwszy wykonał ruch, Ty czy prezes Witaszek?

Mój menedżer zrobił pierwszy krok i skontaktował się z klubem. Potem ja kontaktowałem się z Marcinem Kurowskim.

W austriackim Alpla HC Hard spędziłeś 10 lat. Nigdy wcześniej nie chciałeś spróbować swoich sił w innym klubie, nie miałeś propozycji transferowych?

Zacząłem grać w piłkę ręczną w klubie w wieku dziesięciu lat. W swojej pierwszej profesjonalnej drużynie spędziłem dziesięć lat. Podpisałem kiedyś kontrakt z jedną z drużyn ze Szwajcarii. Potem doznałem kontuzji kolana i szwajcarzy anulowali transfer, a ja zostałem w Alpla HC Hard. To była jedyna okazja do transferu do innego klubu.

Azoty-Puławy to Twój pierwszy zagraniczny klub. Nie bałeś się trochę przeprowadzki?

Oczywiście byłem przestraszony, trochę zdenerwowany, ale przede wszystkim podekscytowany. Moje pierwsze wrażenie było naprawdę dobre, więc nie mogę się doczekać mojego czasu tutaj. Bardzo się cieszę, że zrobiłem ten krok.

Do Puław przyjeżdżasz jako sześciokrotny mistrz Austrii. Azoty-Puławy są pięciokrotnym brązowym medalistą w Polsce. Z Tobą w składzie mamy szanse na mistrzostwo?

(śmiech) Cóż, szansa jest zawsze, nie wiem, czy zrobię aż tak dużą różnicę. Mam nadzieję, że oczywiście pomogę drużynie i klubowi osiągnąć zamierzone cele.

Twój były klub zagra w EHF European League od pierwszej rundy kwalifikacyjnej, podobnie jak Azoty-Puławy. Oba kluby są w rozstawione w pierwszym koszyku, co oznacza, że nie trafimy na siebie w pierwszej rundzie. Chciałbyś zagrać przeciwko swoim kolegom, czy wolisz nie grać przeciwko nim?

Tak, fajnie byłoby zagrać przeciwko nim, ale zobaczymy, jak daleko zajdziemy i z jakimi drużynami przyjdzie nam się zmierzyć. Oczywiście chcę zobaczyć także inne kraje i drużyny i zagrać przeciwko nim.

Do Puław przyjechałeś sam, czy z rodziną?

Na razie jestem sam, moja żona przyjedzie we wrześniu.

Co wiesz o Azotach-Puławy? Miałeś okazję poznać osobiście, zagrać z lub przeciwko któremuś zawodnikowi z Azotów?

Wiem, że przez ten klub przewinęło się kilku dobrych piłkarzy ręcznych. Osobiście nie miałem okazji zagrać z żadnym z chłopaków z zespołu ani przeciwko nim.

Oglądałeś rozgrywki PGNiG Superligi?

Oglądałem kilka meczów, zwłaszcza ostatni mecz o trzecie miejsce w zeszłym sezonie. Naprawdę fajnie było zobaczyć intensywną grę z wieloma emocjami. To naprawdę lubię.

Jesteś leworęcznym prawym rozgrywającym. Lepiej czujesz się w obronie, czy w ataku? Wolisz sam rzucać, czy raczej podawać piłki kolegom?

Lubię grać zarówno ataku, jak i w obronie. Lubię grać w obronie i dawać dobrą energię. Powiedziałbym jednak, że bardziej lubię grać w ataku. W ofensywie postrzegam siebie jako wszechstronnego gracza. Potrafię rzucać bramki, ale umiem też dobrze podawać kolegom z drużyny. Czasami fajnie jest podzielić się piłką i dać dobre podanie. To moja wizja gry.

Jakie cele personalne stawiasz sobie w nowym klubie?

Chciałbym dopasować się do drużyny, pokazać się z dobrej strony w Superlidze i być częścią czegoś wspaniałego. Mam nadzieję, że tak będzie.

Twoje nazwisko, Živković, nie brzmi „austriacko”. Twoi rodzice pochodzą z Austrii?

Moi rodzice pochodzą z Bośni. Mój tata także był piłkarzem ręcznym i długo grał w Bośni. Potem przeniósł się do Austrii, by grać w moim poprzednim zespole w Alpla HC Hard. Tak dotarliśmy do Austrii i tutaj się urodziłem.

Twoja ksywka to „Bobo”. W Polsce „bobo” może oznaczać małe dziecko. Możemy się tak do Ciebie zwracać?

Bobo pochodzi od mojego imienia Boris. Wszyscy tak mnie nazywają, odkąd byłem mały. Chyba nie użyjemy tego pseudonimu. Jestem gotowy na nowy!

W Azotach-Puławy zagrasz z numerem 7 na koszulce. Czy ten numer ma dla Ciebie szczególne znaczenie?

Tak, mój tata grał z tym numerem, dlatego zdecydowałem się na siódemkę.


Azoty-Pulawy: Welcome to Puławy! You came to us on Tuesday, it’s been a couple of days. What is your first impression of the city, sports hall, gym?

Boris Živković: The first impression was really good. I met some teammates and they were all nice to me. Everyone from the club was also very friendly and helpful to me. I saw some places at the city and I’ve been to Lublin. It reminds me of my hometown in Bosnia a little bit. I saw the new sports hall from the outside. I didn’t have a chance to go inside yet, but I hope we will go there the next days.

Can you tell us about the backstage of your transfer? Who made the first step, you, your manager or maybe president Witaszek?

My manager did the first step and contacted with the club. Then I had a contact with Marcin.

You have spent 10 years at the Austrian Alpla HC Hard. Have you ever wanted to change the club? Haven’t you had any transfer offers?

I started to play handball in the club when I was 10 years old. In my first team I was playing 10 years. I signed one contract with Swiss team, but then I got injured with my knee. They cancelled the transfer and I stayed in Hard. It was the only transfer to another club.

Azoty-Puławy is your first club abroad. Weren’t you a bit scared of moving to another country?

Of course I was scared, a little bit nervous but mostly excited. My first impression was really good, so I’m looking forward for my time here and I’m really happy I made this step.

You come to Puławy as a six-time Austrian champion. Azoty-Puławy is a five-time bronze medalist  of Poland. Do we have a chance for the championship with you in the team?

(Laugh) Well the chance is always there, but I don’t know if I’ll make that  big difference. I hope that of course I will help the team and the club to achieve our goals.

Your former club will play in the EHF European League. They start from the first qualifying round, just like us. Both clubs are seeded in the first plot, which means we won’t play with each other in the first round. Would you like to play against your friends or prefer not to play against the former club?

Yeah, it would be nice to play against them, but we will see how far we come and what teams we will get. Of course I want to see also other countries and teams and play against them.

Did you come to Puławy alone or with your family?

For now I’m alone and my wife will come in September.

What do you know about Azoty-Puławy? Have you had the opportunity to meet in person, play with or against any player from Azoty?

Well, I know that they had some good players here. Personally I didn’t have a chance to play against any of the guys from the team.

Have you watched the PGNiG Superliga games?

I watched some games, especially the last game for the third place last season. It was really cool to see an intense game with a lot of emotions. That’s really what I like.

You are a left-handed right back player. Do you feel better in defense or in offence? Do you prefer to score goals by yourself or rather pass the balls to your friends?

I like to play everything. I like to play in defence and give good energy. I would say that I like more offence. In offence I see myself as an all around player. I can score goals, I can also make good passes for my teammates. Sometimes it’s also nice to give a good pass. That’s my vision of the game.

What are your personal goals in the new club?

I would like to fit in the team, show myself in the league and to be a part of something great, I hope.

Your surname, Zivković doesn’t sound like austrian. Do you have maybe Serbian roots? Your parents are also from Austria?

My parents are from Bosnia actually. My father was also a handball player and he was playing long time in Bosnia. Then he moved to Austria to play in my former team, in Hard. That’s how we got to Austria. I wasn’t born yet there, it was in 1990, something like this. And I was born in Austria in 1992.

I’ve heard that your nickname is „Bobo”. In Poland „bobo” can mean something like a small baby. Can we call you Bobo?

Bobo comes from my name, Boris. Everyone calls me that since I was young. I guess we will not use this nickname. I’m ready for the new one!

You will play with number 7 on your jersey. Does this number have a special meaning to you?

Yes, my dad was playing with this number and that’s why I choose it.