Final Four PGNiG Pucharu Polski w Lublinie

W najbliższy weekend w lubelskiej hali Globus odbędzie się Final Four PGNiG Pucharu Polski, w którym zmierzą się ze sobą cztery najlepsze polskie drużyny. W sobotę Azoty-Puławy zagrają z Orlen Wisłą Płock, Górnik Zabrze zmierzy się z Łomżą Vive Kielce, a w niedzielę zwycięzcy tych pojedynków powalczą o końcowe trofeum.

Przygotowania do meczu z Orlen Wisłą Płock w Pucharze Polski wyglądają zupełnie inaczej, niż w przypadku ligowych pojedynków. Puławianie w środowe popołudnie wrócili ze Szwecji, gdzie grali mecz rewanżowy drugiej rundy kwalifikacyjnej do EHF Ligi Europy. Niestety z Kristianstad wrócili na tarczy i każdy zawodnik i członek sztabu szkoleniowego czuje, że ten mecz nie wyglądał tak, jak powinien.

Musimy zapomnieć o tych dwóch meczach, wyrzucić je z głowy. Były to bardzo słabe spotkania, szczególnie jeśli chodzi o skuteczność i błędy indywidualne, których popełnialiśmy mnóstwo i całymi seriami. Te dwie rzeczy na pewno musimy poprawić. Należy oczyścić głowę z pucharów – nie udało się, czasu nie cofniemy, ale jest jeszcze w tym sezonie dużo do ugrania, a w sobotę jest pierwszy krok do rehabilitacji. Będziemy musieli podejść do tego meczu z innej strony, nie być zdeprymowanym, a wyjść zmotywowanym i wyciągnąć wnioski, przekuć to na sukces w meczu z Płockiem – powiedział Michał Szyba.

Czujemy zdenerwowanie i gorycz, bo te mecze były naprawdę w naszym zasięgu i chcieliśmy awansować do fazy grupowej. Większość chłopaków, w tym ja, jeszcze nie miała okazji grać w europejskich pucharach i mierzyć się z mocnymi zespołami w takiej klasie rozgrywkowej – dodał Dawid Dawydzik.

Tuż po przyjeździe ze Szwecji do Puław, zawodnicy weszli do hali sportowej MOSiR i od razu odbyli jednostkę treningową. Czasu na przygotowania do meczu z Orlen Wisłą Płock jest niezwykle mało.

Dopiero wróciliśmy ze Szwecji i odbyliśmy lekki trening w naszej hali sportowej. Od jutra zaczynamy pracę nad obroną. Wiem, że moi zawodnicy chcą udowodnić coś po ostatniej porażce, która była naszym małym upadkiem. Musimy się pozbierać i wrócić na właściwe tory. Dobrze widzieć, że chłopaki nie są w kompletnej rozsypce po tej porażce, chcą dalej ciężko pracować i to jest sposób na to, żeby się pozbierać. Mamy nadzieję, że pokażemy wszystkim, że mecz w Szwecji był tylko wypadkiem przy pracy – powiedział trener, Lars Walther

Każdy ma jakieś swoje problemy, ale każdy z nas jest zawodowcem i to jest nasza praca. Mamy rozegrany jeden mecz więcej w tygodniu od Płocka. Oni mieli problemy związane z kwarantanną. Kielce grają w czwartek z Elverum, do Lublina przyjadą prosto z długiej podróży. Każda drużyna musi się mierzyć z różnymi przeciwnościami – dodał Michał Szyba.

Niedawno w handballowym środowisku zawrzało po informacji o koronawirusie w szeregach Orlen Wisły Płock. Następnie na kwarantannie wylądowali zawodnicy Łomży Vive Kielce. Nie było do końca wiadomo, czy pucharowe mecze w ogóle się odbędą. Na szczęście już dziś wiemy, że szczypiorniści z Płocka wrócili do treningów, a w Kielcach wszyscy są zdrowi. Finał Pucharu Polski nie jest zagrożony, jednak zważając na problemy z SARS-COV-2 w Płocku, nie wiemy czego możemy się spodziewać w sobotnim meczu.

Wisła ma problemy związane z koronawirusem, niektórych zawodników nie będzie. Komplikuje nam to przygotowania, bo nie wiemy dokładnie jak będą grać i gdzie dany zawodnik będzie grał. Musimy trochę zgadywać i mam nadzieję, że szczęście w tym zgadywaniu będzie nam sprzyjać – powiedział przewrotnie Lars Walther

W obecnej sytuacji związanej z koronawirusem, gdzie w Płocku jest kilku zawodników zakażonych, do tego dochodzą kontuzje… ciężko powiedzieć w jakim składzie przyjadą i czym nas zaskoczą. Mają problemy na prawym i lewym rozegraniu – dorzucił Michał Szyba.

Kontuzje nie omijają także szczypiornistów Azotów-Puławy. W Lublinie na boisku na pewno nie zobaczymy Piotra Jarosiewicza, który dochodzi do zdrowia po zabiegu. Wątpliwy jest występ Rafała Przybylskiego, który dopiero wraca po dokładnie takiej samej kontuzji, jak w przypadku wspomnianego skrzydłowego.

Naszym problemem są także kontuzje. Antoni Łangowski był z nami w Szwecji, ale mógł nam pomóc jedynie w obronie. Ma problemy z barkiem. Rafał Przybylski od dwóch miesięcy leczy kontuzję, ale powoli zaczyna trenować z nami. Nie wiemy jeszcze, czy będzie mógł już zagrać w sobotę, ale jeśli będzie mógł, to na pewno tylko kilka minut. Piotra Jarosiewicza także nie zobaczymy w akcji co najmniej przez najbliższy miesiąc. Aliaksandr Bachko w meczu w Kristianstad opuścił boisko po kilku minutach, zmaga się z kontuzją pachwiny. Niebawem przeprowadzimy specjalistyczne badania i mam nadzieję, że będzie mógł zagrać, ale nie wiem tego na pewno – martwi się trener, Lars Walther.

Pomijając kontuzje w szeregach obu drużyn, które zmierzą się ze sobą w bezpośrednim pojedynku w sobotę, warto zwrócić uwagę na silne i mocne strony zespołów.

Najsilniejszą stroną Wisły Płock jest Niko Mindegia. Obydwaj bramkarze także pokazują ostatnio, że są w bardzo dobrej dyspozycji. Michał Daszek to zawodnik uniwersalny, nie wiemy gdzie zagra, czy na prawym rozegraniu, na środku, czy na skrzydle. Niezależnie od tego gdzie go zobaczymy, na pewno poradzi sobie dobrze, jest walecznym zawodnikiem. To mecz pucharowy i musimy być przygotowani na wszystko – prognozuje szkoleniowiec puławian.

Orlen Wisła Płock ma jedną z lepszych obron w Superlidze. Niko Mindegia jest ich mózgiem w ataku. O ile Wisła w tym sezonie w ataku prezentuje się dosyć słabo, o tyle Mindegia jest ich motorem napędowym. Płocczanie strasznie męczyli się w trzech pierwszych meczach, żeby zdobywać bramki. Chciałoby się powiedzieć, że kluczowym zawodnikiem w naszej drużynie jest oczywiście Michał Jurecki. Wydaje mi się jednak, ze bramka może być znowu naszym mocnym punktem i we współpracy z obroną bramkarze będą mieli ciekawy procent w bramce. Pierwsze trzy kolejni w Superlidze graliśmy bardzo dobrze zarówno w ataku jak i w obronie, a po dwóch meczach w EHF trochę podupadliśmy i musimy nad tym popracować. Jeśli to poprawimy, to słabych stron już nie będzie, zostaną same mocne – powiedział Dawid Dawydzik.

Pucharowe mecze w Lublinie będą okazją do sentymentalnego powrotu do rodzinnego miasta dla Michała Szyby.

Urodziłem się w Lublinie i tam stawiałem swoje pierwsze kroki w piłce ręcznej. Będzie to dla mnie miłe wydarzenie. Zagrać mecz w swoim rodzinnym mieście to na pewno bardzo fajna sprawa. Mam nadzieję, że zaprezentujemy się najlepiej jak to tylko możliwe zarówno jako drużyna, jak i indywidulanie – zakończył Michał Szyba.

Pierwsze starcie w Pucharze Polski zaplanowano na sobotę o 13:30. Wtedy do walki staną Łomża Vive Kielce i Górnik Zabrze. Spotkanie pomiędzy Azotami-Puławy a Orlen Wisłą Płock rozpocznie się o 16:00. Zwycięzcy tych pojedynków zmierzą się ze sobą w niedzielnym meczu finałowym o godz. 18:00. Wszystkie mecze Final Four odbędą się w lubelskiej hali Globus. Bilety do nabycia tutaj.