Historyczny awans!

Niezwykle nerwowy, z wieloma zwrotami akcji mecz i rozstrzygnięcie, które ważyło się dosłownie do ostatnich sekund. Tak wyglądał rewanżowy mecz półfinału Pucharu Polski w Opolu pomiędzy Gwardią a Azotami-Puławy. Zespół Daniela Waszkiewicza zapewnił sobie awans na cztery sekundy przed końcem gry po skutecznym rzucie Nikoli Prce.

W pierwszej odsłonie mieliśmy do czynienia z bardzo rwanym i chaotycznym meczem, w którym było tyleż udanych akcji co błędów i nieskutecznych rzutów z obu stron. W dużej mierze bohaterami obu ekip po raz kolejny byli bramkarze – Adam Malcher i Vadim Bogdanov.

Początek spotkania to minimalne prowadzenie Azotów-Puławy. W 2 minucie wynik otworzył Mateusz Seroka skutecznie kończąc kontratak puławian. Minutę później odpowiedział z rzutu karnego Patryk Mauer. W 10 minucie zanotowaliśmy ostatnie w pierwszej odsłonie prowadzenie gości (po golu Piotra Masłowskiego było 2:3). Dwie minuty później na prowadzeniu byli już opolanie – po golu Karola Siwaka miejscowi wygrywali 4:3. Niemal do końca pierwszej połowy trwała wymiana ciosów i festiwal straconych szans na wyższe prowadzenie miejscowych lub odzyskanie prowadzenia przez puławian. W 27 minucie po raz pierwszy w tym spotkaniu któraś z drużyn uzyskała dwa gole przewagi. Po trafieniu Mateusza Jankowskiego gospodarze prowadzili 10:8. Radość gospodarzy nie trwała długo bowiem trafienie z koła Krzysztofa Łyżwy, a później atomowy rzut Pawła Podsiadło znów wyrównały stan rywalizacji. W 30 minucie było zatem po 10. Ostatnie słowo należało do miejscowych. Na 5 sekund przed zakończeniem pierwszej połowy czwarty skuteczny rzut karny wykonał Mauer i miejscowi schodzili na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu.

Drugą odsłonę od gola na 12:10 Michała Lemaniaka rozpoczęli miejscowi. Kolejne minuty to popis Bogdanova w bramce Azotów-Puławy i skuteczna gra jego kolegów w ataku. Po czterech z rzędu golach (po dwa trafienia Podsiadło i Marko Panica) puławianie wyszli w 35 minucie na prowadzenie 14:12. 180 sekund później miejscowi doprowadzili do remisu po 14 (dwa trafienia Siwaka), ale kolejne minuty to znów skuteczna gra Azotowców. W 41 minucie puławianie wygrywali już trzema golami – po bramce Adama Skrabanii było 14:17. Jeszcze w 47 minucie goście wygrywali trzema golami (16:19) i wydawało się, że emocje w tym meczu już się skończyły. Nic z tych rzeczy. Ostatni kwadrans puławianie zaczęli od kolejnych błędów w ataku i pozwolili odbudować się gospodarzom. W 53 minucie po trafieniu Antoniego Łangowskiego opolanie doprowadzili do remisu po 20.

Ostatnie siedem minut było niezwykle emocjonujące. Niesieni głośnym dopingiem swoich kibiców Gwardziści poczuli szansę i zaczęli odrabiać straty z meczu z Puław. W 56 minucie gol Przemysława Zadury wyprowadził miejscowych na dwubramkowe prowadzenie 22:20. W tym momencie tylko jednego gola brakowało miejscowym do awansu. Trafienie na wagę awansu opolanie zaliczyli na 15 sekund przed końcem gry, kiedy piłkę w bramce Azotów-Puławy umieścił Kamil Mokrzki. W tym momencie trener Daniel Waszkiewicz poprosił o czas. Ostatnia akcja puławian została przerwana na 5 sekund przed końcem. Szybkie wznowienie, piłka dotarła do Nikoli Prce, który rzutem z 10 metrów pokonał Malchera i dał historyczny awans Azotom –Puławy do finału Pucharu Polski.

Gwardia Opole – Azoty-Puławy 25:23 (11:10)
Gwardia: Malcher – Mauer 6, Siwak 5, Łangowski 4, Zadura 4, Mokrzki 3, Jankowski 2, Lemaniak 1, Tarcijonas, Dementev, Morawski.
Azoty-Puławy: Bogdanov, Koshovy – Panic 4, Podsiadło 3, Seroka 3, Gumiński 3, Prce 2, Masłowski 2, Skrabania 2, Łyżwa 2, Jurecki 1, Ostroushko 1, Grzelak, Titow, Kuchczyński.