Nieprzewidziane emocje

Tak jak nie spodziewaliśmy się dobrego meczu w Kilonii, tak nie przypuszczaliśmy, że tak ciężki będzie nam szło w ligowym starciu z Energą Wybrzeżem. Goście z Gdańska walczyli bardzo ambitnie, ale udało nam się zakończyć mecz wygraną w rzutach karnych.

Już pierwsza połowa meczu pokazała, że nie będą to dla puławian łatwe zawody. Miejscowi, podbudowani dobrym spotkaniem w Kilonii zaczęli zawody bardzo nieskutecznie. W pierwszym kwadransie kolejni zawodnicy marnowali stuprocentowe sytuacje. Goście poczuli krew i po 13 minutach prowadzili 6:4, a w 17 minucie nawet 8:5. Azotowcy spięli się między 18 a 23 minutą. W tym okresie przypomniał o sobie Piotr Jarosiewicz, którego trzy bramki, wsparte dwoma trafieniami kolegów wysforowały gospodarzy na prowadzenie 10:8. Wydawało się, że puławianie opanowali sytuację. Nic z tych rzeczy. Na minutę przed końcem pierwszej połowy znów był remis (po 10), a pierwsza odsłona zakończyła się minimalnym prowadzeniem gospodarzy.

Druga połowa rozpoczęła się od trafienia Łukasza Rogulskiego i kolejnego dwubramkowego prowadzenia miejscowych. Wciąż jednak w ekipie Bartosza Jureckiego szwankowała skuteczność i gra w ataku pozycyjnym. Skrzętnie korzystali z tego gości. Wybrzeże nie zamierzało pękać i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 39 minucie to goście byli na dwubramkowym prowadzeniu (15:17), a bardzo skuteczny fragment meczu zaliczał Adrian Kondratiuk. Dwie minuty później po trafieniu z karnego Jerko Matulica był remis. Kolejne minuty to wymiana ciosów – do stanu po 21:20 w 50 minucie. Kolejne cztery minuty to znów skuteczna gra gości, którzy w 54 minucie prowadzili 23:21. Widmo porażki zajrzało puławianom głęboko w oczy. Tym bardziej, że do ostatniej minuty nie byli w stanie zniwelować dwubramkowej straty. Kiedy w 60 minucie gola na 24:22 dla gości zdobył Mateusz Wróbel wydawało się, że trzy punkty pojadą do Gdańska. Kilkunastosekundowa akcja puławian zakończyła się trafieniem kontaktowym Wojciecha Gumińskiego. Na 20 sekund przed końcem meczu trener Marcin Lijewski poprosił o czas. Po powrocie na parkiet kryci na całym parkiecie gdańszczanie nie byli w stanie podjąć ataku na bramkę i na kilka sekund przed końcową syreną sędziowie zabrali im piłkę. Ta trafiła do rąk Pawła Podsiadło, który ku uciesze kibiców doprowadził do remisu.

W rzutach karnych lepsi okazali się miejscowi i zainkasowali dwa punty.

Azoty-Puławy – Energa Wybrzeże Gdańsk 24:24 (12:11) k. 4:3
Azoty-Puławy: Bogdanov, Koshovy – Panic 4, Podsiadło 4, Matulic 4, Jarosiewicz 4, Rogulski 3, Masłowski 2, Kasprzak 1, Gumiński 1, Seroka 1, Kaleb, Grzelak, Titow, Prce.
Energa Wybrzeże: Chmieliński 1, Witkowski – Kondratiuk 8, Wróbel 5, Komarzewski 3, Papaj 2, Gajek 2, Prymlewicz 1, Salacz 1, Janikowski 1, Oliveira, Bednarek, Sulej.