Niespodzianka w Zabrzu

Górnik Zabrze przerwał passę zwycięskich meczów “Azotów-Puławy”. Podopieczni Ryszarda Skutnika (byłego trenera puławian) pokonali brązowych medalistów ostatniego sezonu 36:34. O wyniku zaważyła przede wszystkim końcówka meczu, w której gospodarze zachowali więcej zimnej krwi i z premedytacją wykorzystali błędy Azotowców.

Całe spotkanie przypominało jazdę na kolejce górskiej w lunaparku – nie tylko chodzi o tempo, ale także o zmieniający się ciągle wynik. Od początku meczu do ostatniego gwizdka prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, ale żadnej z drużyn nie udawało się wypracować większej niż trzybramkowa przewagi. Dodatkowo, zwłaszcza w pierwszej połowie, swojego dnia nie mieli bramkarze.

W końcówce spotkania przy wyniku remisowym wydawało się, że puławianie przechylą szalę wygranej na swoją stronę. Tym bardziej, że Azotowcy grali przez blisko dwie minuty z przewagą dwóch zawodników. Niestety rzuty z nieprzygotowanych pozycji i proste błędy w ataku pozbawiły brązowego medalisty szansy na wygraną.

Zdecydowanie o wyniku spotkania zaważyła fatalna w naszym wykonaniu końcówka gry. Z pełną odpowiedzialnością biorę winę na siebie, bo to moje nieprzemyślane rzuty i błąd podania pozbawiły nas szans na korzystny wynik – powiedział z rozbrajającą szczerością Krzysztof Łyżwa, rozgrywający puławian.

Górnik Zabrze – “Azoty-Puławy” 36:34 (19:21)
“Azoty-Puławy”: Koshovy, Bogdanov – Przybylski 8, Prce 7, Łyżwa 6, Krajewski 4, Petrovsky 2, Sobol 2, Skrabania 2, Kuchczyński 2, Grzelak 1, Kubisztal, Kowalczyk.