Orlen bliżej finału

Orlen Wisła Płock zbliżyła się do finału tegorocznych rozgrywek PGNiG Superligi. W pierwszym meczu półfinałowym nafciarze wygrali w Puławach z Azotami trzema golami.
Tylko na początku meczu Azotowcy mieli powody do radości. W piątej minucie po dwóch golach Przemysława Krajewskiego oraz golach Rafała Przybylskiego i Leosa Petrovskyego miejscowi prowadzili 4:2. Płocczanie szybko wyrównali i przejęli inicjatywę. Gole Adama Wiśniewskiego, Jose de Toledo i Miljana Pusicy dały gościom w ósmej minucie minimalne prowadzenie. Trzy minuty później odnotowaliśmy ostatni w tym spotkaniu remis (po 6). Od tego momentu Wisła przejęła kontrolę nad spotkaniem, budując sobie w 17 minucie czterobramkowe prowadzenie. Goście grali pewnie w ataku i twardo w obronie. Miejscowi z kolei nie radzili sobie z dochodzeniem do pozycji rzutowych i zbyt często przydarzały im się proste błędy techniczne. W końcówce pierwszej połowy puławianie mieli jednak szanse nawet na doprowadzenie do remisu, ale w kluczowym momencie źle rozgrali kontratak i pierwsza odsłona zakończyła się prowadzeniem przyjezdnych 16:14.

Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Wisła kontrolowała wydarzenia na parkiecie nie pozwalając miejscowym na odrabianie strat. Cały czas goście prowadzili różnicą 3-5 goli. Nadal płocczanie nieźle grali w obronie, którą wspierał udanymi interwencjami Adam Morawski. W bramce Azotów również nie najgorzej radził sobie Vadim Bogdanov, dzięki któremu przewaga Orlenu nie urosła do znaczniejszych rozmiarów. Ostatecznie faworyt dwumeczu wygrał trzema trafieniami.

Chcieliśmy zbudować sobie w pierwszym meczu przewagę i to nam się udało, choć szczerze mówiąc liczyłem na wyższą wygraną. Uważam, że zagraliśmy nieźle w obronie i dobrze przechodziliśmy do szybkiego ataku. Zadowolony jestem z postawy obu bramkarzy, natomiast trochę mniej z postawy naszej w końcówce meczu i ze skuteczności przy rzutach karnych – powiedział Piotr Przybecki, trener Orlen Wisły Płock.

Myślę, że z dotychczas rozegranych w tym sezonie meczów między Azotami a Płockiem ten był najbardziej wyrównany. Na naszej porażce zaważyły błędy, zwłaszcza w wyprowadzaniu kontrataku pośredniego, gdzie każda zgubiona czy źle podana piłka przekładała się na budowanie przewagi przez ekipę z Płocka. Przed rewanżem musimy to wyeliminować. W defensywie zagraliśmy na pewno lepiej niż w ostatnich meczach, aczkolwiek tu też nie ustrzegliśmy się błędów. Przegraliśmy, ale nie zwieszamy głów i w środę na pewno podejmiemy w Płocku walkę – zapowiada Marcin Kurowski, trener „Azotów-Puławy”.

„Azoty-Puławy” – Orlen Wisła Płock 26:29 (14:16)
„Azoty-Puławy”: Koshovy, Bogdanov – Przybylski 7, Krajewski 4, Łyżwa 3, Kowalczyk 3, Prce 3, Petrovsky 2, Jurecki 2, Kuchczyński 1, Kubisztal 1, Sobol, Orzechowski, Masłowski, Skrabania.
Orlen Wisła: Corrales, Morawski – Daszek 6, Ghionea 4, De Toledo 4, Racotea 3, Duarte 2, Wiśniewski 2, Rocha 2, Mihić 2, Zhitnikov 2, Piechowski 1, Pusica 1, Tarabochia.