Planowa wygrana na koniec roku

Nie było niespodzianki w meczu „Azotów-Puławy” z borykającą się z kłopotami ekipą Sandry Spa Pogoni Szczecin. W świetle kamer telewizyjnych (pierwszy raz w Puławach) brązowi medaliści ostatnich rozgrywek wygrali pewnie 34:25. Nie mogło być jednak inaczej skoro pierwsze, symboliczne podanie w meczu wykonał wiceprezes Partnera Głównego Klub z Puław, Grupy Azoty Puławy Andrzej Skwarek w kierunku Prezesa PGNiG Superligi – Łukasza Gontarka.

W miarę wyrównany był tylko początek meczu. Z upływem minut dawała o sobie znać krótsza ławka szczecinian. Z kolei Marcin Kurowski mógł rotować składem i dzięki temu ekipa z Puław budowała przewagę. Znakomite zawody rozgrywali od początku Rafał Przybylski i Nikola Prce, którzy raz po raz pokonywali bramkarzy rywali z drugiej linii. Skutecznością błysnął również doświadczony skrzydłowy Patryk Kuchczyński. Jeszcze do przerwy przewaga nie była aż tak widoczna, ale po zmianie stron rosła z minuty na minutę. Pierwsze skrzypce grał wprowadzony po przerwie Bartosz Kowalczyk. Młodzieżowy reprezentant Polski nie tylko dyrygował grą swoich kolegów ze środka, ale często decydował się na skuteczne akcje rzutowe. Około 40 minuty przewaga wzrosła do 10 goli i mimo ambitnej walki Pogoni Azoty pewnie wygrały ostatni w 2016 roku mecz ligowy, wskakując przynajmniej na jeden dzień na fotel lidera grupy pomarańczowej PGNiG Superligi.

Mimo tak wysokiej porażki muszę pochwalić swój zespół, bo w odróżnieniu do meczu w Zabrzu nie spuściliśmy głów tylko graliśmy do końca. Zabrakło nam sił, zabrakło kilku zawodników, ale tym nie chcę tłumaczyć porażki. Przed nami jeszcze mecz Pucharu Polski w Koszalinie, później przerwa świąteczna i od stycznia zaczniemy ciężką pracę, by w drugiej części sezonu nasza gra wyglądała już dużo lepiej – powiedział po meczu trener Pogoni, Mariusz Jurasik.

Bardzo się cieszę, że mogłem dziś skorzystać ze wszystkich zawodników wpisanych do protokołu. I co bardzo cieszy zmiennicy, którzy pojawiali się na parkiecie wcale nie obniżali poziomu. Trudno kogokolwiek wyróżnić po takim meczu, ale na pewno na duże słowa uznania zasłużył Bartek Kowalczyk, który w drugiej połowie pokazał się ze znakomitej strony – podsumował mecz Marcin Kurowski, trener „Azotów-Puławy”.

„Azoty-Puławy” – Sandra SPA Pogoń Szczecin 34:25 (15:11)
„Azoty-Puławy”: Koshovy, Bogdanow, Zapora – Przybylski 8, Prce 7, Kuchczyński 6, Kowalczyk 6, Łyżwa 2, Krajewski 2, Sobol 1, Masłowski 1, Petrovsky 1, Jurecki, Skrabania, Kubisztal, Grzelak,  
Sandra SPA Pogoń: Tatar, Matkowski – Krupa 7, Kniazeu 5, Jedziniak 4, Konitz 3, Krysiak 2, Grzegorek 2, Zaremba 1, Fedeńczak 1, Zydroń