Po siedmiu latach Valik Koshovy kończy przygodę z Azotami-Puławy

Ukraiński bramkarz, Valentyn Koshowy trafił do Puław w 2006 roku z ZTR Zaporoże, gdzie grał przez 8 sezonów. Początkowo podpisał dwuletni kontrakt z Azotami-Puławy.

Po sezonie 2005/2006, kiedy awansowaliśmy do najwyższej klasy rozgrywkowej stwierdziliśmy, że potrzebujemy bramkarza, który zagwarantuje nam podniesienie poziomu całej drużyny. Zwróciłem się do swojego znajomego, byłego reprezentanta Ukrainy z prośbą, czy nie zechciałby jeszcze na rok pomóc w obsadzeniu bramki w Puławach, żebyśmy mieli trochę więcej czasu na znalezienie odpowiedniej osoby. Odmówił, jednak za kilka dni zadzwonił i polecił Valika Koshovego, z którym szybko się dogadaliśmy. Pamiętam sytuację, kiedy Valik o godzinie 3 nad ranem dojechał pociągiem do Lublina, a ja wyjechałem po niego, odebrałem go z dworca i jechaliśmy do Puław starą drogą, przy wschodzie słońca. Wtedy pomyślałem sobie, że może to taki sygnał, że trafiliśmy na dobrego bramkarza, który pomoże nam nie tylko utrzymać się w lidze, ale także zbudować drużynę na przyszłość. Valik sprawdził się nie tylko w bramce, ale przede wszystkim jako wspaniały człowiek – kontaktowy, kulturalny, wysokiej klasy bramkarz, który wprowadził do drużyny nową jakość. Już po pierwszym sezonie Vive Kielce złożyło mu ofertę na przejście do ich klubu, jednak nie wyraziliśmy zgody, ponieważ nie mieliśmy zastępstwa na godnym poziomie. Kolejny sezon 2007/2008 był dla Valika jeszcze bardziej udany. Jako zespół okrzepliśmy w lidze, zapewniliśmy sobie spokojny byt i możliwość budowania drużyny. Informacja Valika, że nie przedłuży z nami kontraktu spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Nie chodziło mu o warunki finansowe, a bardziej o nowe wyzwania, poznanie świata, poszukanie swojego miejsca na ziemi oraz to, że jego najbliższa rodzina źle czuła się w małym mieście jakim są Puławy. Byłem zaskoczony, że nie poszedł do Vive Kielce, natomiast wybrał kraj bardzo zimny, Finlandię. Rozstaliśmy się w spokoju, nie używałem żadnych argumentów prawnych, żeby go zatrzymać, uszanowałem jego decyzję. Na pożegnanie z klubem przekazał mi buławę Atamana koszowego, którą do dziś trzymam w gablocie jako coś, co przypomina mi dwuletni okres grania Valika w Puławach – wspomina Jerzy Witaszek, prezes Azotów-Puławy.

W dwóch pierwszych latach w Puławach Koshovy rozegrał 53 mecze. Jego fenomenalne interwencje wielokrotnie ratowały puławski zespół, a także pozwalały odnieść wiele zwycięstw. Przez niektórych uważany był wówczas za najlepszego bramkarza w polskiej ekstraklasie. O miejsce w bramce puławskiej siódemki rywalizował m.in z Piotrem Wyszomirskim, czy Białorusinem – Mikołajem Zianko. Nic więc dziwnego, że otrzymywał propozycje z najlepszego polskiego klubu. Po spędzeniu dwóch lat w Azotach-Puławy, Valentyn Koshowy wybrał klub w kraju, gdzie szczypiorniak nie jest aż tak bardzo popularny – trafił do fińskiego Riihimäen Cocks. Przygoda Valika Koshovego z Azotami-Puławy nie skończyła się jednak na dobre.

W 2016 roku Valik odezwał się, że chciałby wrócić do klubu. Od tego czasu grał dla Azotów-Puławy i był podstawowym zawodnikiem. Jego gra, sposób zachowania, wypowiadanie się na temat klubu w samych superlatywach na pewno miało wpływ na to, że zgłosił się do nas reprezentant Rosji, Vadim Bogdanov. To też było wielkie wydarzenie w skali Polski i Europy, że zawodnik takiej klasy chce przyjść do Puław. Vadim jest z nami do dziś.

Rozstawaliśmy się z Valikiem w roli bramkarza w poprzednim sezonie sportowym. Dostał jasny i wyraźny przekaz z klubu, że zatrudnimy go jako trenera bramkarzy na okres jednego roku. Jego rolą było nie tylko „wciągnięcie się” do pracy w roli trenera, ale także znalezienie swojego miejsca i pomysłu na dalszą przyszłość. Valik dał nam do zrozumienia, że wiąże przyszłość z Puławami, nie chce się stąd wyprowadzać. Zdeklarował się także do tego, że będzie nadal utrzymywał formę fizyczną, by w razie konieczności wspomóc naszych bramkarzy. Taka sytuacja praktycznie miała już miejsce, ponieważ dwóch naszych bramkarzy miało koronawirusa i stanęliśmy przed faktem postawienia w bramce juniora. Valik od razu wznowił treningi i był gotowy do pomocy z boiska – kontynuuje Jerzy Witaszek.

Valentyn Koshovy, kiedy po raz drugi zdecydował się związać z Azotami-Puławy, spędził w Puławach 4 sezony (2016-2020) i zagrał w 135 meczach. W sezonie 2020/2021 pełnił rolę trenera bramkarzy.

Nasza przygoda z Valikiem kończy się w tym sezonie już w stu procentach. Nadal jest to bardzo kulturalny człowiek, był bardzo dobrym sportowcem i myślę, że gdyby nie wiek, który z czasem ogranicza dalszy rozwój i utrzymanie najwyższego poziomu, to do dnia dzisiejszego grałby w Puławach. Życie sportowca jest bardzo piękne, kiedy zaczyna trenować, rozwijać się, osiągać sukcesy, reprezentować swój kraj na arenach międzynarodowych, natomiast przychodzi taki moment, że kiedyś się to kończy. Najgorszy jest okres przejściowy, ale wiem, że stworzyliśmy mu warunki do zaaklimatyzowania się w Puławach. Głęboko wierzę w to, że znajdzie swoją drogę. Życzę mu tego jako Jerzy Witaszek i jako prezes klubu. Na pewno wpisał się złotymi zgłoskami w historię Azotów-Puławy. Valik, wszystkiego najlepszego! – kończy sternik puławskiego klubu.