Pucharowy zawód

Zagłębie Lubin miało być tylko przystankiem w drodze po jak najlepszy wynik w tym roku w Pucharze Polski. Niestety dla Azotów-Puławy okazało się przeszkodą nie do przejścia. Faworyzowana ekipa Larsa Walthera przez cały mecz waliła nieporadnie w miedziowy mur, by ostatecznie ulec zespołowi z Lubina i odpaść z rozgrywek.

Od pierwszego gwizdka widać było, że Zagłębie nie przyjechało do Puław „na ścięcie”. Podbudowani ligową wygraną w Kaliszu, miedziowi grali zdecydowanie w obronie i szybko w ataku. Puławianie taką postawą gości wydawali się być zaskoczeni.  Przez całe 60 minut nie potrafili złapać swojego rytmu. Zacięta wymiana ciosów trwała przez niemal kwadrans.  W tym okresie żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć większej niż jednobramkowa przewagi. W 14 minucie wola walki Zagłębia została nagrodzona i po trzecim trafieniu Stanisława Gębali goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie (8:10). Ważnym, a może nawet przełomowym momentem meczu była czerwona kartka dla Michała Jureckiego. W 18 minucie lider puławian zbyt ostro zagrał w obronie i dalsze losy rywalizacji musiał oglądać z trybun. Brak najlepszego zawodnika Azotów-Puławy na parkiecie był bardzo widoczny. Bez swego najbardziej utytułowanego kolegi, puławianie zaczęli grać mocno indywidualnie i niepewnie. Co prawda w 22 minucie udało się Azotowcom odrobić straty (po trzech golach z rzędu było po 13), ale końcówka pierwszej połowy znów należała do rywali.

Już w niespełna 120 sekund po przerwie miedziowi wygrywali pięcioma golami (14:19) i był to wyraźny znak, że lubinianie poważnie myślą o wyeliminowaniu faworyta z Puław. Kibicom puławian nadzieje odżyły jednak szybko, bo już w 36 minucie po kolejnym golu Andrija Akimenko gospodarze złapali kontakt z rywalem (19:20). Radość nie trwała długo, bo kolejne niepewne akcje miejscowych i skuteczna gra gości przełożyły się na trzybramkowe prowadzenie tych drugich. Nic nie pomagały nerwowe reakcje Larsa Walthera, niewiele dała zmiana w bramce Azotów-Puławy, mało przynosiły roszady ustawienia w obronie i ataku. Nieporadność Azotowców momentami raziła, a nieskuteczność w kluczowych momentach wołała o pomstę do nieba. Co innego lubinianie – oni wciąż wierzyli w końcowy sukces i dopięli swego. Mimo, iż w końcówce gracze Larsa Walthera wyrównali i mieli tzw. piłki meczowe to jednak ostatnie słowo należało do gości. Na kilka sekund przed zakończeniem meczu decydującą o awansie bramkę dla miedziowych zdobył Gębala, pieczętując awans lubinian do kolejne fazy PGNiG Pucharu Polski.

Azoty-Puławy – Zagłębie Lubin 30:31 (14:17)
Azoty-Puławy: Bogdanov, Zembrzycki, Borucki – Akimenko 8, Łangowski 3, Podsiadło 3, Przybylski 3, Jurecki 3, Szyba 3, Velkavrh 2, Gumiński 2, Rogulski 1, Dawydzik 1, Jarosiewicz 1, Seroka.
Zagłębie: Bartosik, Schodowski, Hajnos – Moryń 4, Gębala 4, Pietruszko 4, Marciniak 4, Drobiecki 4, Bogacz 3, Chychykało 3, Stankiewicz 2, Netz 1, Pawlaczyk 1, Hajnos 1, Wiącek.

Zapis konferencji prasowej, w której udział wzięli szkoleniowcy obu drużyn oraz bramkarz Zagłębia Lubin  Marek Bartosik i rozgrywający Azotów-Puławy, Michał Jurecki: