Punkty pojechały do Płocka

Orlen Wisła Płock wywiozła z Puław trzy punkty. W hitowym meczu wiosny w grupie pomarańczowej nafciarze po raz drugi okazali się lepsi od brązowych medalistów poprzedniego sezonu. Mimo, że do przerwy miejscowi wygrywali jednym golem, to po zmianie stron doświadczona ekipa z Płocka odjechała na kilka bramek i wygrała ostatecznie 29:25.

Początek meczu należał do puławian, którzy korzystając z dobrych interwencji Valentyna Koshovego wyszli na prowadzenie 3:0 (3 minucie). Goście otrząsnęli się z początkowego marazmu i powoli, sukcesywnie zaczęli odrabiać straty. W 11 minucie po trafieniu Valentina Ghionei doprowadzili do remisu po 6, a dwie minuty później wyszli nawet na prowadzenie 8:6. Gole Jana Sobola i Rafała Przybylskiego znów dały remis (po 8 w 16 minucie), a kolejne udane interwencje Koshovego i błędy rywali oraz trafienia Nikoli Prce wysforowały Azotowców na minimalne prowadzenie, które utrzymało się do przerwy.

W przerwie meczu kolejni członkowie wspierający klubu otrzymali repliki koszulek meczowych.  Koszulki kibicom wręczali Prezesi Grupy Azoty Puławy – Jacek Janiszek i Krzysztof Homenda.

Po zmianie stron goście zdecydowanie agresywniej i szybciej zaczęli grać w obronie. Co prawda pierwsi gola zdobyli miejscowi (Krzysztof Łyżwa trafił z karnego), ale do 39 minuty nafciarze zdobyli sześć bramek tracąc w tym okresie tylko jednego. W rezultacie tego w 39 minucie goście wygrywali 19:16. Uzyskana trzybramkowa przewaga dała wicemistrzowi kraju więcej spokoju. Z kolei w grę Azotów wkradła się nerwowość. Dodatkowo w bramce dobrze spisywał się Rodrigo Corrales. Przewaga Orlen Wisły zaczęła powoli rosnąć – 19:23 w 47 minucie, 21:26 w 52 i 22:28 w 57. Takiej przewagi doświadczony zespół z Płocka nie mógł roztrwonić i po bardzo dobrej grze w drugiej połowie odniósł zwycięstwo 29:25.

O naszej porażce zadecydowała bardzo dobra gra gości w obronie w drugiej połowie. Brakowało nam tempa w ataku i tak doświadczony rywal to wykorzystał. Szkoda, że dziś zabrakło Vadima Bogdanova, bo po pierwszej dobrej połowie Valika Koshovego w drugiej nie potrafił on zatrzymać rzutów rywali – skomentował na gorąco Marcin Kurowski, trener „Azotów-Puławy”.

Jesteśmy bardzo zadowoleni zwłaszcza z drugiej połowy. W pierwszej byliśmy nieco ospali, mieliśmy problemy ze skończeniem akcji. Po przewie wyszliśmy odmienieni. Cały zespół wykonał bardzo dobrą pracę w obronie, a uzyskana przewaga pozwoliła nam w jakiś sposób kontrolować ten mecz – powiedział Piotr Przybecki, trener Orlen Wisły Płock.

„Azoty-Puławy” – Orlen Wisła Płock 25:29 (14:13)
„Azoty-Puławy”: Koshovy, Zapora – Łyżwa 6, Przybylski 5, Prce 4, Sobol 4, Masłowski 3, SKrabania 1, Jurecki 1, Grzelak 1, Krajewski, Kuchczyński, Orzechowski, Kibisztal.
Orlen Wisła: Wichary, Corrales – Ivić 7, T. Gębala 4, Tarabochia 4, Ghionea 3, Duarte 2, Wiśniewski 2, Puśica 2, Zhitnikov 2, Daszek 1, Rocha 1, M. Gębala 1, Mihić.