Thriller w Puławach. Azoty wyszarpały wygraną z Gwardią

W ostatnich latach hala w Puławach była świadkiem niejednej szalonej rywalizacji miejscowych Azotów-Puławy z Gwardią Opole. Były tzw. zwycięskie remisy, piękne porażki po karnych, minimalne wygrane w normalnym czasie – obu ze stron. Dziś tradycji stało się zadość i po niebywale emocjonującym meczu wyżej notowane Azoty-Puławy dopiero w końcówce wydarły zwycięstwo ambitnej drużynie z Opola.

Puławianie, którzy w ostatnich dniach rozegrali dwa nie najlepsze mecze (odpadnięcie z Pucharu Polski i mocno wypracowana wygrana w Kwidzynie) zdecydowanie źle weszli w mecz z Gwardią. Z kolei Opolanie, mający za sobą wygraną w Piotrkowie i wywalczone po karnych punkty w starciu z Chrobrym, weszli w spotkanie jak marzenie. Goście grali szybko, z dużą wolą zdobywania kolejnych bramek i pomni wysokiej porażki z pierwszej rundy bardzo chcieli się Azotowcom zrewanżować. Przez pierwsze prawie siedem minut to tylko goście cieszyli się ze zdobywanych goli. Wynik w pierwszej minucie otworzył Wiktor Kawka, a później na listę strzelców wpisali się Michał Lemaniak (dwukrotnie) i Szymon Działakiewicz. W tym czasie chęć gry puławianom odbierał Adam Malcher, który m.in. w 5 minucie obronił rzut karny najskuteczniejszego i niemal nieomylnego z tej pozycji Andrija Akimenko.

To właśnie ukraiński skrzydłowy Azotów-Puławy rozpoczął bramkowy zapis po stronie gospodarzy, trafiając w 7 minucie (1:4). Goście, którzy bardzo udanie rozpoczęli mecz kontynuowali marsz po trzy punkty w kolejnych minutach. Tyle tylko, że puławianie odpowiadali celnymi rzutami. Po kwadransie i skutecznym rzucie z rzutu karnego Wojciecha Gumińskiego Azotowcy przegrywali tylko 6:8. Niczym podrażniony zbliżającym się rywalem sprinter Gwardziści zacisnęli zęby i w trzy minuty znów „odskoczyli” puławianom. W 19 minucie i golu Przemysława Zadury opolanie osiągnęli najwyższe w tym meczu, sześciobramkowe prowadzenie (6:12).

Ostatnie minuty pierwszej połowy tchnęły w kibiców Azotów-Puławy nadzieję na dobry wynik. Już w 51 minucie po trzech golach z rzędu i dwóch trafieniach z dystansu Antoniego Łangowskiego puławianie zbliżyli się na trzy gole (9:12). I choć gwardzistom udało się znów zbudować pięciobramkową przewagę (26’ 11:16) to jednak jeszcze przed przerwą miejscowi zniwelowali straty, a dwa ostatnie słowa należały do Rafała Przybylskiego i Akimenki. Miejscowi mogli schodzić na przerwę z jeszcze lepszym wynikiem, ale w pierwszej połowie nie wykorzystali aż trzech rzutów karnych.

Początek drugiej połowy jako żywo przypominał to co działo się na początku meczu. Znów lepiej radzili sobie goście, którzy w 35 minucie i trafieniu Jan Klimkowa wygrywali znów pięcioma golami (16:21). Prowadzący pod nieobecność chorego Larsa Walthera zespół z Puław Michał Skórski dwoił i się i troił w wymyśleniu odpowiedniej koncepcji na wygranie tego meczu. Dwoili się i troili sami zawodnicy Azotów-Puławy, ale ich gra wciąż nie przypominała tej z początku sezonu. Na szczęście, dysponujący dłuższą i bardziej wyrównaną , ławką Azotowcy coraz lepiej wyglądali na parkiecie pod względem fizycznym. W 42 minucie puławianie złapali kontrakt z rywalem. Dwa trafienia z rzędu Łukasza Rogulskiego, poprzedzone golami Akimenki i Piotra Jarosiewicza. Po chwili goście odpowiedzieli dwoma golami, ale na powtórne zbudowanie przewagi Azotowcy już nie pozwolili.

Niewielkie prowadzenie gości z Opola utrzymywało się do ostatnich 10 minut meczu. Między 50 a 55 minutą gospodarzom udało się nie tylko doprowadzić do remisu, ale i wyjść na prowadzenie. Bardzo dobrze poczynaniami kolegów w drugiej linii kierował Bartosz Kowalczyk. To m.in. po jego akcjach dwa trafienia Dawidy Dawydzika oraz gole Akimenki i Gumińskiego dały miejscowym prowadzenie 28:26. Wyżej notowani zawodnicy Azotów-Puławy nie wypuścili już tego meczu z ręki i mimo nerwowej końcówki wygrali z Gwardią 30:28.

Azoty-Puławy – Gwardia Opole 30:28 (14:17)
Azoty-Puławy : Bogdanov 1, Zembrzycki – Akimenko 5, Kowalczyk 5, Gumiński 4, Łangowski 3, Przybylski 3, Jurecki 3, Rogulski 3, Dawydzik 2, Jarosiewicz 1, Podsiadło, Szyba.
Gwardia: Malcher – Lemaniak 8, Jankowski 4, Kawka 4, Zarzycki 2, Zadura 2, Milewski 2, Morawski 2, Kowalski 2, Klimków 1, Działakiewicz 1, Fabianowicz, Stefani.