Trzy gole zaliczki

Bardzo trudne warunki postawili dziś Azotom-Puławy szczypiorniści Gwardii Opole w pierwszym meczu półfinału Pucharu Polski. Puławianie wygrali 31:28, ale wynik ten w kontekście rewanżu w Opolu niczego jeszcze nie przesądza.

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana z lekką przewagą Azotów-Puławy. Strzelanie rozpoczął już w 1 minucie Paweł Podsiadło, ale dwa kolejne trafienia to dzieło gości – Antoniego Łangowskiego i Patryka Mauera. W kolejnych minutach wynik oscylował najczęściej wokół remisu. Bardzo dobrze w bramce Gwardii spisywał się Adam Malcher, dzięki któremu w 10 minucie goście wygrywali dwoma trafieniami (4:6). Kolejne cztery minuty to jednak popis puławian, którzy zdobyli cztery gole z rzędu nie tracąc żadnego i po dwóch trafieniach Pawła Podsiadło wyszli w 14 minucie na prowadzenie 8:6. W tym momencie trener gości Rafał Kuptel poprosił o czas. Wydawało się, że zaraz po sugestiach szkoleniowca goście złapią kontakt z Azotami. W 16 minucie Vadim Bogdanov zatrzymał jednak rzadko mylącego się z linii siedmiu metrów Mauera. Z drugiej strony nie pomylił się Bartosz Jurecki, a chwilę później gola dołożył Bartosz Kowalczyk i miejscowi osiągnęli czterobramkowe prowadzenie. Nie podłamało to gości, którzy za sprawą udanych rzutów Łangowskiego w 22 minucie przegrywali tylko dwoma golami (11:9). Do końca pierwszej odsłony utrzymywało się 2-3 bramkowe prowadzenie miejscowych. Ostatecznie na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 15:13.

W tej części gry bohaterami gości byli niewątpliwie Adam Malcher i zdobywca 5 goli Łangowski. Z kolei w ekipie z Puław najskuteczniejsi byli Marko Panić i Paweł Podsiadło (po cztery gole z gry) oraz zdobywca czterech bramek z rzutów karnych Wojciech Gumiński. Dobrymi interwencjami popisywał się również Vadim Bogdanov.

Po zmianie stron kibice mieli jeszcze więcej emocji. Pierwszy kwadrans to wymiana ciosów. Pierwsi zaczęli je za sprawą Łangowskiego Gwardziści łapiąc już w 32 minucie kontakt z gospodarzami. Do 46 minuty utrzymywało sie minimalne 1-2-bramkowe prowadzenie miejscowych. Azotowcy nie potrafili odskoczyć rywalom przede wszystkim przez dużo niefrasobliwości w obronie. Opolanie raz po raz dogrywali piłkę do koła, a tam skuteczny był Mateusz Jankowski. Wreszcie w 48 minucie goście dopięli swego i wyrównali stan gry (po 23), a chwilę później wykorzystując kolejny błąd Azotów-Puławy w ataku i golu Kamila Mokrzkiego wyszli na prowadzenie (23:24). Ostatnie 10 minut zapowiadało się bardzo emocjonująco. Więcej spokoju i doświadczenia pokazali miejscowi. Już w 51 minucie po golach Panica i Gumińskiego puławianie odzyskali prowadzenie (26:25), a 180 sekund później po dwóch z rzędu trafieniach Podsiadło Azotowcy wygrywali 28:26. W końcówce goście popełnili kilka błędów w ataku z czego skrzętnie skorzystali miejscowi i ostatecznie wygrali trzema trafieniami.

Azoty-Puławy – Gwardia Opole 31:28 (15:13)
Azoty-Puławy: Bogdanov – Podsiadło 9, Gumiński 9, Panić 7, Jurecki 3, Kowalczyk 1, Titow 1, Kuchczyński 1, Skrabania, Ostroushko, Masłowski, Seroka, Grzelak, Prce.
Gwardia: Malcher, Zembrzycki – Łangowski 6, Jankowski 6, Tarcijonas 5, Zadura 3, Mauer 2, Lemaniak 2, Zarzycki 2, Mokrzki 1, Siwak 1, Milewski.