Udany rewanż płockiego SMS-u

Uczniowie i zawodnicy Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Płocku Związku Piłki Ręcznej w Polsce udanie zrewanżowali się podopiecznym Piotra Dropka za porażkę w pierwszej rundzie 1.Ligi.

Pierwsza połowa niedzielnego starcia była pod dyktando młodzieży z Płocka, którzy już na początku wypracowali sobie kilka bramek przewagi i utrzymywali ją do trzydziestej minuty meczu. Do szatni drużyny schodziły z czterobramkową przewagą gości (15:11).

W drugiej połowie zawodnicy Azotów-Puławy radzili sobie zdecydowanie lepiej. Podopieczni Piotra Dropka zdołali doprowadzić do remisu, a nawet, na dziesięć minut przed końcową syreną wyjść na dwubramkowe prowadzenie (50′, 24:22). Niestety w końcówce pojedynku to płocczanie zachowali więcej zimnej krwi i ponownie doprowadzili do remisu.

W rzutach karnych lepsi okazali się goście, którzy zwyciężyli 4:2.

Azoty-Puławy II – SMS ZPRP Płock 26:26 (11:15) [k. 2:4]

Azoty-Puławy II: Wiejak, Borucki – Figura 7, Baranowski 6, Przychodzeń 6, Szewczyk 3, Antoniak 3, Sekuła 1, Głos, Abramowicz, Batyra, Urbanek, Potucha, Osiak, Malinowski.

SMS ZPRP Płock: Kwiatkowski, Kwasiborski – Widomski 13, Wojnecki 5, Chlabicz 2, Mitruczuk 2, Kuć 2, Kuhn 1, Karpiński 1, Blejsz, Kruk, Czajkowski, Szniter, Semik.

Piotr Dropek, Azoty-Puławy II: Zawiodła przede wszystkim skuteczność w sytuacjach sam na sam. Mieliśmy kilka pozycji, które powinny zakończyć się bramką, natomiast z różnych dziwnych względów ta piłka nie chciała lądować w bramce. Drużyna  SMS-u wykazała się dużo lepszą skutecznością niż moi zawodnicy i dwa punkty pojechały do Płocka. Trzeba pochwalić Andrzeja Widomskiego, który w dzisiejszym meczu błysnął formą, rzucił 13 bramek, a my nie potrafiliśmy sobie z nim poradzić ani w formacji defensywnej, ani w bramce. Nie składamy broni, w sobotę podejmujemy AZS Uniwersytet Warszawski i z tym przeciwnikiem będziemy szukać punktów. Na pewno widać brak Kamila Koniecznego na lewym skrzydle, który dysponuje szerokim repertuarem rzutów i zwodów, jest bardzo dynamiczny. Trzeba jednak oddać Szymonowi Sekule, że starał się, walczył, zagrał na tyle, na ile na dzień dzisiejszy potrafi.