Vadim show. Azoty-Puławy skutecznie rewanżują się za Puchar Polski

Chęć rewanżu za porażkę w Pucharze Polski to był jeden z ważniejszych elementów nakręcających Azoty-Puławy przed ligowym starciem w Lubinie z Zagłębiem. Taka motywacja, poparta chęcią zdobycia kolejnych punktów i utrzymania drugiego miejsca w tabeli, dała efekt w postaci okazałego zwycięstwa.

Pierwsze minuty meczu to skuteczna i szybka gra puławian. Dość powiedzieć, że po trzech minutach na tablicy wyników widniał rezultat 0:3. To efekt udanych interwencji Vadima Bogdanova i kontrataków kończonych przez Andrija Akimenkę, Michała Szybę i Michała Jureckiego. Dopiero w czwartej minucie miejscowi zapisali na swym koncie pierwszego gola, a jego autorem był Tomasz Pietruszko. Doskonały początek zwiastował szybkie zbudowanie przewagi, ale niestety tak się nie stało. Między 5 a 14 minutą Azotowcy zaliczyli zastój i nie mogli zdobyć gola, nawet grając w przewadze. Miejscowi skrzętnie to wykorzystali i w 12 minucie doprowadzili do remisu po 4. Na szczęście puławianie nie pozwolili Miedziowym objąć prowadzenia. Azotowów odblokował gol Dawida Dawydzika. Tyle, że miejscowi ani myśleli o powtórce z początku meczu i cały czas utrzymywali dystans. Tak było do 18 minuty. Wówczas o czas poprosił Michał Skórski (zastępujący chorego Larsa Walthera). Kilka uwag trenera, przetasowania w ataku i ustawienia w obronie, poparte skutecznymi interwencjami Bogdanova (łącznie w pierwszej połowie 48% skuteczności), dały bardzo dobry rezultat. Do 23 minuty puławianie zdobyli pięć goli z rzędu nie tracąc żadnego i wyszli na prowadzenie 11:6. Ostatnie minuty pierwszej połowy to znów wymiana „bramka za bramkę”, ale dwa ostatnie ciosy należały do Azotów-Puławy. Pięknie wykończona akcja przez Łukasza Rogulskiego i atomowy rzut z drugiej linii Antoniego Łangowskiego dały gościom sześciobramkowe prowadzenie.

Druga odsłona rozpoczęła się znów bardzo udanie dla puławian. Co prawda pierwsze trafienie należało do Zagłębia (gol Jakuba Morynia), ale trzy kolejne trafienia to już dzieło przyjezdnych. W 34 minucie po trafieniach Rafała Przybylskiego, Piotra Jarosiewicza i Jureckiego przewaga Azotów-Puławy wzrosła do 8 goli (12:20). I taka przewaga utrzymywała się niemal do samego końca meczu. Azotowcy nie pozwalali miejscowym na zbyt wiele, bardzo dobrze grając w obronie, gdzie rewelacyjne zawody rozgrywał Vadim Bogdanov (45% skuteczności w całym meczu). W ataku było różnie, ale i tak puławianie kontrolowali wynik i jeśli mogli powiększali go. Na cztery minuty przed końcem Szyba dał puławianom 10-bramkowe prowadzenie. Ostatecznie wicelider tabeli bardzo pewnie pokonał w Lubinie Miedź i dopisał do swego konta kolejne trzy punkty w rozgrywkach PGNiG Superligi.

Lubin to trudny teren i każdemu gra się tu ciężko. My dzisiaj zagraliśmy w końcu mecz, w którym nie było zbyt dużych przestojów co w poprzednich naszych spotkaniach się dość często zdarzało. Tu graliśmy konsekwentnie każdą akcję. Dodatkowo zagraliśmy bardzo dobrze w obronie, gdzie mieliśmy wsparcie ze strony bramkarzy i to był klucz do sukcesu – podsumował mecz Rafał Przybylski, rozgrywający Azotów-Puławy.

Zagłębie Lubin – Azoty-Puławy 23:32 (11:17)
Zagłębie: Schodowski, Bartosik – Stankiewicz 3, Drobiecki 3, Netz 2, Moryń 2, Pietruszko 2, Marciniak 2, Bogacz 2, Adamski 2, Chychykało 2, Gębala 1, Sroczyk 1, Kupiec 1, Pawlaczyk, Hajnos.
Azoty-Puławy: Bogdanov, Zembrzycki, Borucki – Jurecki 7, Akimenko 6, Przybylski 3, Szyba 3, Rogulski 3, Łangowski 2, Kowalczyk 2, Dawydzik 2, Jarosiewicz 2, Podsiadło 1, Seroka 1, Gumiński.